Czwartkowy wieczór w Sejmie upłynął pod znakiem ogromnych emocji i politycznego napięcia.
Na sali komisji regulaminowej zapadła decyzja, która może całkowicie odmienić dalsze losy jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków ostatnich lat.
Po długiej debacie i burzliwej wymianie zdań członkowie komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych przyjęli rekomendację w sprawie Zbigniewa Ziobry.
Komisja opowiedziała się za uchyleniem immunitetu byłemu ministrowi sprawiedliwości, a także za zgodą na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie.
To właśnie ta decyzja stała się punktem zapalnym w politycznej dyskusji, która od tygodni dzieli scenę publiczną.
Sprawozdanie z prac komisji ma zostać przedstawione Sejmowi jeszcze tego samego dnia, po godzinie 23:30.
Ostateczne głosowanie zaplanowano na piątkowy wieczór, 7 listopada.
To wtedy posłowie zdecydują, czy Zbigniew Ziobro utraci ochronę immunitetową i stanie twarzą w twarz z prokuraturą.
Były minister sprawiedliwości nie pozostał obojętny wobec decyzji komisji.
Z Budapesztu, gdzie przebywał w chwili posiedzenia, udzielił emocjonalnego wywiadu.
W rozmowie z mediami nazwał działania komisji „demagogią i manipulacją zamiast faktów i prawa”.
Twierdzi, że wszystkie stawiane mu zarzuty „pisane są palcem po wodzie” i powstały „na polityczne zlecenie”.
Ziobro utrzymuje, że obecne władze próbują rozliczać go nie za przestępstwa, lecz za polityczne decyzje z czasów, gdy kierował resortem.
Nie przebierał w słowach, oskarżając przeciwników o „zemstę za śledztwa, które dotyczyły ludzi Donalda Tuska”.
W jego obronie głos zabrał także Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS w swoim oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych napisał o „niszczeniu człowieka, który walczył z przestępczością”.
Według Kaczyńskiego działania prokuratury i komisji są elementem „politycznej vendetty”, a cała sprawa ma charakter pokazowy.
Tymczasem z dokumentów prokuratury wynika, że stawiane Ziobrze zarzuty są bardzo poważne.
Śledczy mówią o 26 potencjalnych przestępstwach, w tym o kierowaniu zorganizowaną grupą przestępczą.
Według ustaleń, były minister miał wykorzystywać swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
Prokuratura zarzuca mu m.in. wydawanie podwładnym poleceń łamania prawa, przyznawanie dotacji z Funduszu Sprawiedliwości powiązanym osobom oraz ingerencję w konkursy na środki publiczne.
Ziobro miał też osobiście nadzorować decyzje finansowe dotyczące wybranych podmiotów, które nie spełniały ustawowych wymogów.
Jeśli Sejm w piątkowym głosowaniu poprze rekomendację komisji, Zbigniew Ziobro stanie przed sądem bez ochrony immunitetowej.
Będzie to jedno z najważniejszych i najbardziej symbolicznych głosowań tej kadencji – nie tylko dla samego Ziobry, ale i dla całej sceny politycznej w Polsce.