Warszawska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi.
Dwóm znanym politykom Prawa i Sprawiedliwości zarzuca się złamanie prawomocnego zakazu pełnienia funkcji publicznych.
Śledczy twierdzą, że mimo obowiązującego wyroku, obaj brali udział w obradach Sejmu i głosowaniach, co miało stanowić świadome naruszenie prawa.
Do zdarzenia miało dojść pod koniec 2023 roku.
Według ustaleń prokuratury, 21 grudnia Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik uczestniczyli w głosowaniach numer 141–147, a kilka dni później pojawili się również na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.
Tymczasem obowiązujący ich wyrok, wydany przez Sąd Okręgowy w Warszawie dzień wcześniej, zakazywał im sprawowania jakichkolwiek funkcji publicznych przez pięć lat.
Zakaz ten dotyczył nie tylko stanowisk w administracji rządowej, ale także w samorządach oraz instytucjach publicznych.
Oznacza to, że udział w pracach parlamentu był wprost sprzeczny z orzeczeniem sądu. Według prokuratury, obaj politycy byli świadomi ograniczeń i mimo to zdecydowali się wziąć udział w obradach.
Śledczy uznali, że takie działanie stanowi przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, które podważa zaufanie do instytucji państwa i zasady równości wobec prawa.
Zgodnie z kodeksem karnym, za złamanie wyroku sądu grozi kara od trzech miesięcy do nawet pięciu lat pozbawienia wolności.
Sprawa budzi ogromne emocje, bo dotyczy osób, które przez lata pełniły kluczowe funkcje w państwie. Mariusz Kamiński był ministrem spraw wewnętrznych, a Maciej Wąsik jego zastępcą.
Obaj kierowali też Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, a po odejściu z rządu zostali europosłami.
Wielu komentatorów zwraca uwagę, że może to być jeden z najgłośniejszych procesów politycznych ostatnich lat.
W mediach społecznościowych trwa gorąca dyskusja, czy sąd odważy się wydać surowy wyrok wobec dwóch tak wpływowych polityków.
Nie jest to pierwsze starcie Kamińskiego i Wąsika z wymiarem sprawiedliwości.
Obaj byli wcześniej skazani w tzw. aferze gruntowej, jednak w 2015 roku prezydent Andrzej Duda ułaskawił ich jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku.
Tamta decyzja wywołała polityczną burzę, a jej konsekwencje do dziś budzą spory wśród prawników i konstytucjonalistów.
Tym razem sytuacja wygląda inaczej.
Obaj politycy objęci są prawomocnym zakazem, a prokuratura wskazuje, że ich działania miały charakter umyślny.
Jeśli sąd uzna ich winę, grozi im kara więzienia oraz całkowity zakaz pełnienia funkcji publicznych w przyszłości.
Dla Prawa i Sprawiedliwości to kolejny cios wizerunkowy w czasie, gdy wiele spraw z okresu ich rządów trafia na wokandę.
Eksperci podkreślają, że proces Kamińskiego i Wąsika może stać się symbolem rozliczeń po latach rządów Zjednoczonej Prawicy — i testem dla niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości.