Stany Zjednoczone odpowiedziały na pytania polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczące pobytu Zbigniewa Ziobry za oceanem.
Sprawa od kilku dni budziła duże zainteresowanie, ponieważ dotyczy byłego ministra sprawiedliwości i jednego z najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Polski resort dyplomacji chciał ustalić, na jakiej podstawie poseł PiS wjechał na terytorium USA i jaki jest jego aktualny status.
Odpowiedź amerykańskiej administracji nie przyniosła jednak szczegółowych wyjaśnień.
Teraz głos zabrało także otoczenie polityka, które mówi o porażce prokuratury.
Chodzi o Zbigniewa Ziobrę, który 9 maja wyjechał do Stanów Zjednoczonych.
Jego podróż wzbudziła zainteresowanie polskich władz.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych skierowało do strony amerykańskiej notę dyplomatyczną.
Resort pytał w niej o okoliczności wjazdu byłego ministra sprawiedliwości do USA.
Chodziło między innymi o podstawę prawną pobytu polityka.
MSZ chciało także uzyskać informacje o dokumencie, którym Ziobro posłużył się podczas przekraczania granicy.
Odpowiedź Departamentu Stanu była wyczekiwana zarówno przez przedstawicieli rządu, jak i przez współpracowników samego posła PiS.
Pismo amerykańskiej administracji trafiło do polskich władz 11 czerwca.
Jak przekazał w rozmowie z „Faktem” rzecznik MSZ Maciej Wewiór, Departament Stanu nie podał szczegółów dotyczących statusu pobytu Zbigniewa Ziobry.
Strona amerykańska powołała się na obowiązujące procedury.
Departament Stanu poinformował, że nie komentuje decyzji wizowych.
To oznacza, że polska opinia publiczna nie poznała konkretnych informacji o podstawach pobytu polityka w USA.
Amerykanie wskazali jednocześnie, że kwestie formalne związane z postępowaniem karnym mogą być realizowane w odpowiednich trybach.
Chodzi o procedury przewidziane w umowach dwustronnych oraz przepisach prawa krajowego.
Takie działania miałyby odbywać się przy wykorzystaniu ustalonych kanałów prawnych i dyplomatycznych.
W praktyce oznacza to, że jeśli polskie organy będą chciały podejmować dalsze kroki, muszą korzystać z formalnych ścieżek współpracy międzynarodowej.
Maciej Wewiór zaznaczył, że ewentualne kolejne działania będą należały do prokuratury.
Dodał, że jeśli zajdzie taka potrzeba, resort spraw zagranicznych będzie mógł udzielić wsparcia.
Odpowiedź Departamentu Stanu została zupełnie inaczej oceniona przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry.
Mecenas Bartosz Lewandowski w rozmowie z „Faktem” stwierdził, że stanowisko USA nie spełnia oczekiwań rządu.
Według niego jest to także porażka prokuratury.
Obrońca polityka PiS przekonywał, że taki wynik go nie zaskakuje.
Wskazywał przy tym na swoje zastrzeżenia wobec śledztwa dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości.
Lewandowski mówił o rzekomych naciskach politycznych w postępowaniu.
Zarzucił także ministrowi sprawiedliwości, że miał przesądzać o winie Zbigniewa Ziobry jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy.
Pełnomocnik byłego ministra podkreślał, że amerykańskie instytucje dużą wagę przywiązują do prawa do sprawiedliwego procesu.
Jego zdaniem może to mieć znaczenie w ocenie całej sprawy przez stronę amerykańską.
Prawnik odniósł się również do pojawiających się spekulacji o ewentualnym azylu dla Ziobry.
Zaznaczył, że nie ma wiedzy o tym, aby taki wniosek został złożony.
Sprawa pobytu Zbigniewa Ziobry w USA pozostaje więc nadal niejasna.
Wiadomo, że Amerykanie nie chcą publicznie komentować decyzji wizowych.
Wiadomo też, że w razie dalszych działań Polska musiałaby sięgać po oficjalne mechanizmy prawne i dyplomatyczne.
Nie oznacza to jednak automatycznego zamknięcia sprawy.
Prokuratura może podejmować kolejne kroki, jeśli uzna je za konieczne.
Zbigniew Ziobro jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
Śledczy zarzucają mu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
W zarzutach pojawia się także nadużywanie stanowiska w celu nieprawidłowego rozdysponowywania środków z funduszu.
Były minister i jego otoczenie konsekwentnie kwestionują działania prokuratury.
W ich ocenie postępowanie ma charakter polityczny.
Z kolei przedstawiciele obecnej władzy podkreślają, że sprawa dotyczy poważnych podejrzeń i musi zostać wyjaśniona przed organami ścigania.
Odpowiedź Stanów Zjednoczonych nie kończy więc sporu.
Rząd może wskazywać, że amerykańska administracja odesłała sprawę do formalnych procedur prawnych.
Obrońcy Ziobry mogą natomiast przekonywać, że brak szczegółowej odpowiedzi jest dla polskich władz niekorzystny.
W praktyce każda ze stron interpretuje stanowisko Departamentu Stanu na własną korzyść.
Dla rządu najważniejsze jest to, że dalsze działania nadal pozostają możliwe.
Dla otoczenia byłego ministra kluczowe jest to, że USA nie potwierdziły publicznie żadnych zastrzeżeń dotyczących jego pobytu.
Na razie sprawa pozostaje więc otwarta.
Jeśli prokuratura zdecyduje się na kolejne kroki, będą one musiały zostać przeprowadzone zgodnie z procedurami międzynarodowej współpracy prawnej.
MSZ deklaruje, że w razie potrzeby może wspierać te działania kanałami dyplomatycznymi.
Politycznie sprawa ma jednak znacznie szerszy wymiar.
Dotyczy nie tylko samego pobytu Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych.
Dotyczy także zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości, relacji Warszawy z Waszyngtonem i sposobu prowadzenia najgłośniejszych śledztw po zmianie władzy.
Dlatego odpowiedź Departamentu Stanu, choć formalnie powściągliwa, natychmiast stała się elementem krajowego sporu.
Jedno jest pewne.
Sprawa Zbigniewa Ziobry za oceanem nadal będzie uważnie obserwowana zarówno przez polityków, jak i opinię publiczną.
