Niedzielny wieczór na Słowacji zamienił się w dramatyczną akcję ratunkową.
W okolicach miejscowości Pezinok, niedaleko Bratysławy, doszło do poważnego wypadku kolejowego, który wstrząsnął całym regionem.
Około godziny 19:30, dwa składy pasażerskie — Expres TATRAN, jadący z Koszyc do Bratysławy, oraz pociąg relacji Nitra–Bratysława — zderzyły się na jednym z odcinków torów.
W obu pociągach podróżowało w sumie około 800 osób, co tylko zwiększyło skalę chaosu, który zapanował tuż po zderzeniu.
Według wstępnych ustaleń słowackich kolei (ŽSR), jeden z maszynistów mógł zignorować czerwone światło na semaforze.
Śledczy badają, dlaczego nie zadziałał nowoczesny system bezpieczeństwa ETCS, który ma zapobiegać tego typu sytuacjom.
Nie wyklucza się, że jedna z lokomotyw była zbyt stara, by system mógł prawidłowo funkcjonować.
Na szczęście skład TATRAN nie poruszał się z pełną prędkością — choć mógł osiągać nawet 140 km/h, w chwili kolizji jechał poniżej 100 km/h.
To właśnie ten czynnik, jak podkreślają eksperci, uratował życie setkom pasażerów.
Bilans rannych jest jednak znaczący.
Jedenaście osób trafiło do szpitali w Bratysławie z poważniejszymi obrażeniami kończyn i stłuczeniami, a kilkadziesiąt kolejnych wymagało pomocy medycznej na miejscu.
Na szczęście nikt nie zginął.
Obaj maszyniści zostali natychmiast przebadani na obecność alkoholu i narkotyków — testy wypadły negatywnie.
Mimo ogromnej siły uderzenia, żaden z pociągów się nie wykoleił, co ograniczyło skalę zniszczeń i ułatwiło ewakuację pasażerów.
Na miejsce przybyły dziesiątki strażaków, ratowników medycznych i policjantów, którzy przez kilka godzin prowadzili akcję ratunkową.
Premier Robert Fico zapowiedział już nadzwyczajne posiedzenie rządu, a minister spraw wewnętrznych Matusz Szutaj Esztok osobiście nadzorował działania służb na miejscu katastrofy.
Koleje państwowe potwierdziły, że wszczęto śledztwo, które ma ustalić, czy winny był błąd ludzki, awaria techniczna, czy może niedziałające systemy bezpieczeństwa.
To już drugi poważny wypadek kolejowy na Słowacji w tym roku — zaledwie miesiąc temu rannych zostało ponad 70 osób w innym zderzeniu składów.
Eksperci ostrzegają, że jeśli modernizacja infrastruktury i nadzór nad ruchem kolejowym nie zostaną natychmiast wzmocnione, kraj może stanąć w obliczu katastrofy o jeszcze większej skali.
