Poranek na autostradzie A4 zamienił się w scenę grozy.
Kierowcy zobaczyli nagle gęsty, czarny dym unoszący się nad jezdnią.
Płomienie były widoczne z daleka i budziły strach wśród jadących w stronę Wrocławia.
Na odcinku między Udaninem a Gościsławiem zapaliła się ciężarówka.
Ogień pojawił się przy naczepie i w krótkim czasie zaczął obejmować kolejne elementy pojazdu.
Kierowca zauważył dym i natychmiast zatrzymał samochód.
Udało mu się opuścić kabinę zanim ogień rozwinął się na dobre.
Chwilę później na miejscu były już pierwsze służby ratunkowe.
Strażacy przystąpili do gaszenia, ale sytuacja była trudna i dynamiczna.
W powietrzu unosił się gryzący dym, a płomienie były bardzo intensywne.
Autostrada w kierunku Wrocławia została całkowicie zablokowana.
Samochody zaczęły gwałtownie hamować, a część kierowców utknęła w długim zatorze.
Korek rósł z minuty na minutę i sięgał wielu kilometrów.
Niektórzy kierowcy relacjonowali, że widok ognia działał paraliżująco.
Na miejsce kierowano kolejne zastępy straży pożarnej.
Ratownicy używali specjalistycznego sprzętu do gaszenia naczepy.
Działania trwały długo, bo ogień był trudny do opanowania.
Jednocześnie policja i GDDKiA zdecydowały o zamknięciu pasa ruchu.
Samochody kierowano na objazdy, ale one również szybko się korkowały.
Warunki na drodze były niekorzystne i utrudniały działania służb.
Usuwanie uszkodzonego pojazdu i czyszczenie jezdni zajęło wiele godzin.
Kierowcy byli proszeni o cierpliwość i śledzenie komunikatów drogowych.
Na szczęście nie doszło do tragedii.
Kierowca ciężarówki nie odniósł obrażeń i nie wymagał hospitalizacji.
Nie ma również informacji o innych osobach poszkodowanych w tym zdarzeniu.
Służby nadal ustalają przyczynę pożaru i okoliczności całego zajścia.
Kierowcy podróżujący tą trasą proszeni są o ostrożność i rozwagę.
Autostrada A4 po tym zdarzeniu jeszcze długo odczuwała skutki porannego paraliżu.