Na linii kolejowej między Oslo a Szwecją doszło do serii incydentów, które poważnie zaniepokoiły kolejarzy i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Na torach zaczęły pojawiać się metalowe przedmioty, kamienie i elementy, które ewidentnie nie znalazły się tam przypadkiem.
Zdarzenia miały wspólny schemat i zawsze występowały po zmroku, w tym samym rejonie i z podobnymi niebezpiecznymi „przeszkodami”.
Maszynista jednego ze składów mówił nawet o głośnym huku, po którym pociąg dotarł na stację z przegrzanymi do czerwoności hamulcami.
Norweska Østfoldbanen, zazwyczaj spokojna i przewidywalna, nagle stała się miejscem serii zagadkowych i niepokojących zdarzeń.
Operator infrastruktury Bane Nor ocenił, że takie działania musiały być celowe i realnie zagrażały życiu pasażerów oraz bezpieczeństwu ruchu kolejowego.
W odpowiedzi zdecydowano o natychmiastowym ograniczeniu prędkości pociągów aż o połowę i o wprowadzeniu dodatkowych patroli oraz stałego monitoringu trasy.
Najpoważniejszy incydent wydarzył się 11 listopada, kiedy skład jadący do Oslo uderzył w masywny metalowy element pozostawiony na torach.
Pociąg musiał zakończyć bieg w Moss, a układ hamulcowy po gwałtownym hamowaniu był tak gorący, że technicy obawiali się uszkodzeń.
Dzień wcześniej, dokładnie w tym samym miejscu, znaleziono podobne stalowe przedmioty, które śledczy opisali jako fragmenty wału korbowego.
Wcześniej pociąg uderzył także w pokaźny głaz, który ktoś musiał celowo położyć na torach, ponieważ nie mógł znaleźć się tam przypadkowo.
Incydenty spowodowały szkody zarówno w taborze, jak i w infrastrukturze, dlatego Bane Nor zgłosił sprawę jako zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Mimo powagi sytuacji policja umorzyła postępowanie 14 listopada z powodu braku sprawcy i jednocześnie poinformowała o sprawie kontrwywiad PST.
Konsekwencje dla rozkładów są odczuwalne, ponieważ pociągi muszą jechać z obniżoną prędkością na całym odcinku między Oslo a Szwecją.
Każda minuta opóźnienia generuje koszty i chaos organizacyjny, a przewoźnicy próbują układać rozkłady jak rozsypane klocki.
Bane Nor ostrzega, że w najgorszym scenariuszu podobne „przeszkody” mogłyby skończyć się wykolejeniem pociągu, zwłaszcza przy większych prędkościach.
Maszyniści dostali polecenie szczególnej czujności, zwłaszcza w okolicach przejazdów kolejowych, gdzie najłatwiej podrzucić obce przedmioty.
Policja zapowiedziała też, że wróci do śledztwa, jeśli pojawią się nowe tropy lub nagrania mogące wskazać sprawcę.
Sytuacja stała się dla skandynawskiej kolei testem odporności, obejmującym monitoring, patrole i gotowość do natychmiastowych działań kryzysowych.
To także sygnał dla władz, że lepsze oświetlenie, szybsze analizy wideo i nowoczesny monitoring nie są dodatkiem, lecz koniecznością.