Mateusz Morawiecki zapowiedział ważny ruch dotyczący swojej przyszłości w europejskiej polityce.
Były premier poinformował, że zamierza zrezygnować z funkcji przewodniczącego Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Jednocześnie nie zamknął sobie całkowicie drogi do pozostania na stanowisku.
W rozmowie w Kanale Zero odniósł się też do zarzutów dotyczących wydarzeń organizowanych pod szyldem EKR.
W swojej wypowiedzi wskazał między innymi na Jarosława Kaczyńskiego oraz Patryka Jakiego.
Zapowiedź padła w czasie, gdy wokół byłego premiera narasta polityczne napięcie.
Mateusz Morawiecki powiedział, że w najbliższym czasie zamierza ustąpić ze stanowiska szefa Partii EKR.
Nie podał dokładnej daty złożenia rezygnacji.
Zaznaczył jednak, że może zrobić to bardzo szybko.
Wprost stwierdził, że jest przewodniczącym partii EKR, ale zamierza z tej funkcji zrezygnować.
Dodał, że decyzję może sfinalizować w krótkim czasie.
Były premier kieruje europejską formacją od stycznia 2025 roku.
Na stanowisko przewodniczącego został wybrany jednogłośnie 14 stycznia 2025 roku.
Zastąpił wtedy Giorgię Meloni.
Włoska premier wcześniej stała na czele tej europejskiej rodziny politycznej.
W momencie wyboru Mateusz Morawiecki był związany z Prawem i Sprawiedliwością.
PiS należało wtedy do największych ugrupowań tworzących Partię Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
W kierownictwie formacji znaleźli się także przedstawiciele partii z Włoch, Francji i Rumunii.
Morawiecki tłumaczy teraz, że funkcja przewodniczącego powinna przypadać politykowi reprezentującemu jedno z największych ugrupowań w EKR.
Według niego obecna sytuacja uzasadnia honorowe zachowanie i ustąpienie ze stanowiska.
Były premier powiedział, że jeśli jest to funkcja przypisana drugiej największej partii europejskiej, to warto zachować się honorowo.
Ta wypowiedź może być odczytywana jako nawiązanie do jego obecnej pozycji politycznej po konflikcie wokół Prawa i Sprawiedliwości.
Morawiecki nie postawił jednak ostatecznej kropki.
Zastrzegł, że może jeszcze rozważyć pozostanie na stanowisku.
Warunkiem miałaby być prośba ze strony pozostałych członków EKR.
Powiedział, że jeśli zostanie poproszony o kontynuowanie funkcji, wtedy to rozważy.
Sam określił to jako „szczegół”.
To oznacza, że jego zapowiedź ma charakter politycznej deklaracji, ale nie musi być jeszcze nieodwracalną decyzją.
Wypowiedź Morawieckiego pojawiła się przy okazji rozmowy o wydarzeniach organizowanych pod auspicjami Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
W tle były zarzuty i wątpliwości dotyczące spotkań, w których mieli uczestniczyć politycy, eksperci, przedstawiciele biznesu oraz osoby niezwiązane bezpośrednio z działalnością partyjną.
Przeciwnicy byłego premiera sugerowali, że problemem mogło być finansowanie takich wydarzeń.
Chodziło między innymi o możliwość korzystania z europejskich pieniędzy.
Morawiecki odrzucił sugestie, że samodzielnie decydował o środkach europejskiej formacji.
Zaprzeczał także, jakoby mógł swobodnie wykorzystywać je do organizowania spotkań w Polsce.
Autorów najdalej idących oskarżeń nazwał „intrygantami”.
Podkreślił przy tym, że pełna kontrola nad wskazywanymi środkami miała należeć do Jarosława Kaczyńskiego.
Było to stanowisko przedstawione przez Morawieckiego w rozmowie.
Nie zostało ono w przekazanych informacjach potwierdzone przez władze PiS ani EKR.
Były premier powiedział, że bardziej krewcy z intrygantów dokładają zarzut, jakoby mógł korzystać z tych środków.
Następnie stwierdził, że pełne władztwo nad pieniędzmi ma Jarosław Kaczyński.
Dodał, że podkreślał to podczas ostatniej rozmowy z prezesem PiS, a ten miał temu nie zaprzeczać.
Z tej wypowiedzi wynika, że temat pieniędzy EKR miał pojawić się podczas rozmowy Morawieckiego z Kaczyńskim.
Były premier nie przedstawił jednak szczegółów dotyczących tego spotkania.
Nie wyjaśnił również dokładnie, na jakiej podstawie środki europejskiej formacji miałyby pozostawać pod kontrolą prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Morawiecki odniósł się także do roli Patryka Jakiego.
Patryk Jaki jest współprzewodniczącym grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim.
Według Morawieckiego pełniona przez niego funkcja daje mu duży wpływ na sposób wykorzystywania środków grupy.
Były premier powiedział, że Patryk Jaki ma duży wpływ na wydawanie pieniędzy jako współprzewodniczący grupy EKR.
Następnie zaapelował, aby pokazano mu konkretne wydarzenie, które miałby zorganizować w Polsce ze środków EKR.
W ten sposób próbował odeprzeć zarzuty dotyczące finansowania spotkań.
Domagał się konkretów, a nie ogólnych sugestii.
W przekazanych informacjach nie wskazano żadnego wydarzenia ani dokumentu potwierdzającego, że Morawiecki organizował w Polsce eventy bezpośrednio ze środków EKR.
W sprawie pojawiają się jednak dwie struktury o podobnej nazwie.
Mateusz Morawiecki jest przewodniczącym europejskiej Partii EKR.
Patryk Jaki pełni natomiast funkcję współprzewodniczącego grupy EKR w Parlamencie Europejskim.
To nie są dokładnie te same instytucje, choć należą do tego samego europejskiego środowiska politycznego.
W rozmowie oba wątki pojawiły się w kontekście wpływów politycznych i wydawania europejskich środków.
Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy to europejska rodzina polityczna skupiająca ugrupowania prawicowe i konserwatywne.
Formacja opowiada się między innymi za większą suwerennością państw członkowskich.
Jej przedstawiciele często krytykują rozszerzanie kompetencji instytucji Unii Europejskiej.
Wśród postulatów kojarzonych z EKR znajdują się także wolny rynek i obniżanie podatków.
Do tej europejskiej rodziny politycznej należą partie z różnych państw.
Skład kierownictwa ma odzwierciedlać znaczenie poszczególnych ugrupowań w całej formacji.
Morawiecki objął kierownictwo Partii EKR jako przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości.
PiS było wtedy jednym z największych członków tej struktury.
Jego wybór na przewodniczącego miał więc również wymiar polityczny i organizacyjny.
Teraz były premier sugeruje, że skoro stanowisko powinno być związane z reprezentowaniem jednego z największych ugrupowań, to w obecnej sytuacji powinien z niego ustąpić.
Nie wyklucza jednak, że pozostanie na czele EKR, jeśli członkowie formacji poproszą go o kontynuowanie pracy.
Ta furtka sprawia, że sprawa nie jest jeszcze całkowicie zamknięta.
Deklaracja Morawieckiego może być zarówno zapowiedzią realnej rezygnacji, jak i elementem politycznej gry w momencie napięcia wokół jego osoby.
Były premier znalazł się pod presją po konflikcie z kierownictwem PiS i sporze wokół stowarzyszenia Rozwój Plus.
Teraz dochodzi do tego pytanie o jego przyszłość na arenie europejskiej.
Rezygnacja z funkcji przewodniczącego Partii EKR byłaby ważnym sygnałem.
Pokazywałaby, że Morawiecki uznaje zmianę swojej pozycji politycznej i nie chce trzymać się funkcji za wszelką cenę.
Pozostanie na stanowisku oznaczałoby natomiast, że nadal ma wsparcie przynajmniej części europejskich partnerów.
Na razie wiadomo, że były premier zapowiedział zamiar szybkiej rezygnacji.
Nie podał jednak konkretnego terminu.
Nie wykluczył też zmiany decyzji.
Ostateczne rozstrzygnięcie będzie zależeć od tego, jak zachowają się pozostali członkowie Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Jeśli poproszą go o dalsze kierowanie formacją, Mateusz Morawiecki zapowiedział, że ponownie rozważy swoją decyzję.
