Rosja ponownie przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę.
W związku z tym polskie i sojusznicze samoloty zostały poderwane do lotu.
Zamknięto także przestrzeń nad dwoma polskimi lotniskami.
Ukraińskie media podały, że w nocy z soboty na niedzielę Rosja zaatakowała rakietami i dronami wiele miejsc na terenie kraju.
Kijów i inne miasta były przez całą noc narażone na naloty rojów dronów Shahed.
Mer Kijowa Witalij Kliczko o świcie przekazał informacje o skutkach ataku.
W rejonie sołomiańskim uszkodzony został pięciopiętrowy blok mieszkalny.
Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe.
Kliczko ostrzegał, że kolejne pociski wciąż trafiają w miasto i apelował o pozostawanie w schronach.
W kilku dzielnicach Kijowa spadały szczątki dronów, które wywołały pożary.
Mer stolicy poinformował także o pięciu osobach rannych.
Skutki ataku widoczne były również w innych miejscowościach obwodu kijowskiego.
Rakiety i drony uderzyły także w Zaporożu oraz Chmielnickim.
Ukraińskie media donoszą, że Rosja użyła pocisków balistycznych i manewrujących.
Z tego powodu poderwano samoloty polskie i sojusznicze.
W niedzielę 28 września po godz. 5 rano Dowództwo Operacyjne poinformowało o działaniach polskich maszyn w przestrzeni powietrznej naszego kraju.
Podjęto je ze względu na aktywność rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu uderzającego w Ukrainę.
Dowódca Operacyjny uruchomił dostępne siły i środki zgodnie z procedurami.
Dyżurne myśliwce wystartowały, a systemy obrony powietrznej i radarowe osiągnęły najwyższą gotowość.
Z powodu sytuacji zamknięto czasowo przestrzeń powietrzną nad dwoma lotniskami.
Chodzi o Rzeszów i Lublin.
Według danych Flightradar24 zamknięcie potrwało co najmniej do godziny 6.00.
Podkreślono, że są to działania prewencyjne mające chronić obywateli i zabezpieczyć przestrzeń powietrzną.
Dowództwo RSZ zaznacza, że sytuacja jest stale monitorowana, a wojsko gotowe jest do natychmiastowej reakcji.