Rosyjskie media ponownie próbują wzbudzić panikę, tym razem koncentrując się na Polsce i Ukrainie.
Według przekazów Kremla to właśnie Kijów miałby przygotowywać działania, które mogą doprowadzić do globalnego konfliktu.
Eksperci zwracają uwagę, że to typowy schemat rosyjskiej propagandy, która od lat posługuje się dezinformacją, aby osłabić Ukrainę i wprowadzić zamieszanie w opinii publicznej.
Rosyjskie źródła powołują się na Służbę Wywiadu Zagranicznego, która oskarża Kijów o przygotowanie prowokacji wymierzonych w Polskę i Rumunię.
Agencja TASS twierdzi, że miałby to być symulowany atak na infrastrukturę krytyczną.
Po ostatnich incydentach z dronami w przestrzeni powietrznej Polski i Rumunii takie informacje mają, według Moskwy, dodatkowo poruszyć opinię światową.
Narracja zakłada, że to NATO miałoby zostać wciągnięte do wojny z Rosją.
Do sprawy odniosła się Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ.
Na Telegramie napisała o rzekomych planach prezydenta Zełenskiego, które miałyby polegać na sabotażu w Polsce i Rumunii.
Zacharowa porównała całą sytuację do operacji gliwickiej z 1939 roku.
Stwierdziła też, że Europa nigdy nie była tak blisko wybuchu III wojny światowej.
Takie słowa mają wzmocnić przekaz i pokazać zagrożenie jako coś realnego i bliskiego.
Profesor Roman Baecker z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika podkreśla, że rosyjskie media zgodnie powtarzają tę samą wersję wydarzeń.
Według niego celem jest przekonanie obywateli Rosji, że Ukraina jest agresywna i gotowa na wszystko.
Ekspert zaznacza, że Kreml w ten sposób stara się również odwrócić uwagę od własnych działań.
Rosyjskie drony wielokrotnie pojawiały się w polskiej i rumuńskiej przestrzeni powietrznej, ale te fakty są pomijane w rosyjskiej narracji.
Kremlowi zależy na utrzymaniu poparcia dla wojny i jednoczesnym osłabieniu wsparcia Zachodu dla Ukrainy.
Ukraińska ekspertka Olena Czuranowa z portalu StopFake przypomina, że Moskwa od dawna używa słowa „prowokacja” w sytuacjach, gdy sama organizuje działania pod fałszywą flagą.
Jak zaznacza, Rosja najpierw zarzuca innym przygotowania, a potem sama przeprowadza operacje, które mają wzbudzić lęk i chaos.
Przed pełnoskalową inwazją w 2022 roku rosyjska propaganda szerzyła podobne kłamstwa.
Twierdzono wtedy, że Ukraina szykuje prowokacje w Donbasie i zamierza użyć broni chemicznej.
Profesor Baecker ostrzega, że mimo iż są to tanie metody propagandy, Polska powinna poważnie traktować kwestię ochrony infrastruktury krytycznej.
Dodaje też, że ostrzeżenia rosyjskiego wywiadu przed ukraińską dywersją wcale nie muszą oznaczać prawdziwego zagrożenia z tej strony.
Bardziej prawdopodobne jest, że to sami Rosjanie mogą podjąć takie działania.