W piątkowy wieczór emocje w Sejmie sięgnęły zenitu.
Od kilku godzin trwał blok głosowań, który przyciągnął uwagę całej politycznej sceny i opinii publicznej.
Posłowie decydowali o jednym z najbardziej kontrowersyjnych wniosków ostatnich miesięcy — sprawie Zbigniewa Ziobry.
Były minister sprawiedliwości, niegdyś jedna z najpotężniejszych postaci w obozie Zjednoczonej Prawicy, stanął w obliczu decyzji, która może całkowicie zmienić jego sytuację prawną i polityczną.
Wcześniej sejmowa komisja regulaminowa wydała rekomendację, by uchylić Ziobrze immunitet oraz zgodzić się na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie.
Dziś tę opinię potwierdził cały Sejm.
W głosowaniu, które odbyło się po burzliwej debacie i licznych wystąpieniach z obu stron sceny politycznej, posłowie zgodzili się na uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze.
Chwilę później przegłosowano także zgodę na jego zatrzymanie i areszt tymczasowy.
To historyczna decyzja, jakiej w polskim parlamencie nie było od lat.
Zgodnie z wnioskiem prokuratury, Zbigniew Ziobro ma usłyszeć aż 26 zarzutów, w tym jeden o szczególnie poważnym charakterze — kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.
Śledczy twierdzą, że jako minister miał wykorzystywać swoje stanowisko do nielegalnego wpływania na decyzje finansowe i personalne w resorcie sprawiedliwości, a także w Funduszu Sprawiedliwości.
Według ustaleń prokuratury pieniądze z funduszu mogły być kierowane do osób i organizacji powiązanych politycznie, z pominięciem zasad konkursowych.
Zgoda Sejmu na działania organów ścigania otwiera drogę do przesłuchania byłego ministra i postawienia mu formalnych zarzutów.
To wydarzenie wywołało natychmiastową falę komentarzy — od pełnych triumfu po pełne oburzenia.
Dla jednych to symboliczny koniec ery bezkarności, dla innych – dowód na polityczne rozliczenia i zemstę nowej władzy.
Jedno jest pewne — decyzja podjęta dziś w Sejmie zapisze się w historii polskiej polityki na długo.