NEWSPOL

Smutne wieści nt. Wojciecha Manna

z ostatniej

Wojciech Mann to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskich mediów.

Jego głos zna każdy, kto choć raz włączył radio, a jego styl prowadzenia audycji stał się legendą.

Od dekad uznawany jest za symbol profesjonalizmu, dystansu i wyjątkowego poczucia humoru.

Urodził się w 1948 roku w Świdnicy.

Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie rozpoczęła się jego przygoda z dziennikarstwem.

Już w latach 60. związał się z Polskim Radiem, a później na stałe trafił do radiowej Trójki.

Tam współtworzył kultowe programy, które do dziś wspominają tysiące słuchaczy.

W telewizji zasłynął jako współprowadzący „Za chwilę dalszy ciąg programu”, gdzie jego błyskotliwy humor i charakterystyczna ironia zdobyły serca widzów.

Później przyszła pora na „Szansę na sukces”, program, który przez lata odkrywał muzyczne talenty i gromadził przed telewizorami miliony Polaków.

Z czasem pojawiły się też inne projekty — m.in. „Duże dzieci”, które prowadził wspólnie z Katarzyną Stoparczyk.

Ich duet był pełen ciepła i naturalności.

Widzowie pokochali ich za autentyczność i pozytywną energię.

Wojciech Mann przez lata stał się ikoną.

Jego głos był synonimem spokoju i inteligencji w świecie, który coraz częściej stawiał na krzyk i sensację.

Wielu widzów wspomina go jako człowieka, który potrafił bawić, ale też zmuszać do refleksji.

Niestety, w ostatnich latach pojawiły się niepokojące informacje o jego zdrowiu.

Problemy z nogami zaczęły się już ponad dekadę temu.

Z czasem dziennikarz coraz częściej pojawiał się publicznie z balkonikiem.

Sam Mann podchodził do tego z typową dla siebie ironią.

„Ostatnio spotykam się z pytaniami, czy jeszcze żyję. Może dlatego, że widziano mnie z podpórką.

Ale od kontuzji do zgonu jest jeszcze pewien dystans” – pisał z humorem kilka lat temu.

Jego syn, Marcin Mann, uspokajał wtedy fanów.

Zapewniał, że ojciec czuje się dobrze i wciąż ma w sobie sporo energii. „Tata czuje się dobrze, a balkonik, mamy nadzieję, jest tymczasowy” – mówił w rozmowie z mediami.

Mimo trudności zdrowotnych Wojciech Mann nie zrezygnował z pracy.

Nadal pojawia się w mediach, choć rzadziej. Spotyka się ze słuchaczami, prowadzi rozmowy i uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych.

W ostatnim wywiadzie w programie „Prześwietlenie” otwarcie mówił o przemijaniu.

Przyznał, że coraz częściej myśli o śmierci i tym, jak chciałby odejść. „Śmierć mnie otacza.

Umierają ludzie, których znałem, młodsi ode mnie.

To uświadamia, jak kruche jest życie” – wyznał.

Nie traci jednak dystansu i pogody ducha. „Staram się nie popaść w stan oczekiwania na zgon.

To istnieje wokół mnie, ale staram się z tym żyć” – powiedział szczerze.

Dziennikarz dodał też, że najbardziej boi się świadomego umierania.

„Najstraszniejsze jest dogorywanie w szpitalu. Chciałbym odejść spokojnie, może we śnie” – wyznał w poruszającej rozmowie.

Wojciech Mann, mimo problemów zdrowotnych i trudnych doświadczeń ostatnich miesięcy, wciąż pozostaje symbolem klasy i profesjonalizmu.

Nie szuka współczucia.

Woli, by pamiętano go jako człowieka, który przez całe życie potrafił mówić o świecie z mądrością i uśmiechem.

Exit mobile version