NEWSPOL

Te stonogi na twoich ścianach nocą: ten nawyk sprzątania je przyciąga 

100

Signature: 7IfT+MvRcYI77JO7E8lwRLbp7GW9XTJ8rGgQ3RvilzFaMtiwoYHW3oIlHBlDNYee0gIHGdIkLF6e98gW3HfA3UlMzSgCcpLtirWfC+C6EhdBnQIBgLa+KlPnQ7tJHxBJLUKz/DSnRm+D/o5dTm8dO0/YwdUcVasqYk+Ob9GqZ5aXN/a2Fj4XSHU+OueuxzAR1f/Kub9o6DuomjwSIB++WVkPFCD8+CzUjHf6xd42ZpNFkV2KK5Ir0jRYwzn6Rs22nlvhdIp+NoZ9/ODHXg/5KY9B7lTT8bRF9T1fexWn3rRypgOkw8NEW1MrmfhCBhM12/tAAb6c6JKXf558YBd3q3Di8UNrzuX+NWOf6qBKOlZXJbdSQbdDCfOdNuM0MIMhLpUqI3U+QblAWTgS4jkskVT5ekIQqxN3DJDk0uhLqo0iTNCRszFX57j8nP0AtTkrCzZpEDuu15ql8EM3Xv69FFCy1/mRXljljWEblquH8EQ=

Pojawiają się nagle, najczęściej wieczorem albo w nocy.

Wystarczy zapalić światło w łazience, kuchni albo przedpokoju, a po ścianie błyskawicznie przebiega dziwny, długi owad z wieloma cienkimi odnóżami.

Dla wielu osób taki widok jest bardzo nieprzyjemny.

Niektórzy od razu myślą o brudzie, zaniedbaniu albo inwazji szkodników.

W rzeczywistości obecność takich stworzeń w domu często mówi nie tyle o kurzu, ile o wilgoci.

Szczególnie jeśli pojawiają się regularnie w tych samych pomieszczeniach.

Mowa o tak zwanej stonodze domowej, nazywanej też drewniakiem lub krocionogopodobnym „gościem” z łazienki, choć w potocznym języku wiele osób myli ją z klasyczną stonogą.

To mały, szybki drapieżnik, który najczęściej działa nocą.

Ma spłaszczone ciało i długie, cienkie odnóża, dzięki którym potrafi bardzo szybko przemieszczać się po ścianach, podłodze, a nawet suficie.

Właśnie dlatego po zapaleniu światła wygląda, jakby dosłownie spływał po ścianie i znikał za listwą przypodłogową.

Choć jego wygląd może budzić obrzydzenie, dla człowieka zwykle nie stanowi zagrożenia.

Nie niszczy mebli, nie zjada ubrań i nie przenosi się po domu w taki sposób jak karaluchy.

Co więcej, żywi się innymi małymi owadami i może polować między innymi na muchy, rybiki cukrowe, pająki czy drobne karaczany.

Z tego powodu bywa nawet uznawany za naturalnego sprzymierzeńca w walce z innymi nieproszonymi gośćmi.

Problem polega na tym, że jego obecność może być sygnałem, że w domu panują warunki, które mu wyjątkowo odpowiadają.

A najbardziej lubi miejsca wilgotne, ciemne i spokojne.

Łazienki, pralnie, kuchnie, piwnice, okolice zlewu, prysznica, wanny, rur, fug i listew przypodłogowych to dla niego idealne kryjówki.

Jeśli w domu często widzisz takie stworzenia, warto przyjrzeć się wilgotności.

Czasem przyczyną nie jest awaria ani wielki problem z budynkiem.

Może nią być codzienny nawyk sprzątania.

Chodzi zwłaszcza o mycie podłogi zbyt mokrym mopem.

Gdy używamy dużej ilości wody, wilgoć zostaje nie tylko na powierzchni płytek.

Wnika w fugi, zbiera się przy listwach przypodłogowych, dostaje się pod dywaniki łazienkowe i utrzymuje się w zakamarkach przez długi czas.

Jeśli pomieszczenie jest słabo wentylowane, taka wilgoć nie odparowuje szybko.

Tworzy się mikroklimat, który bardzo odpowiada stonogom domowym i innym drobnym stworzeniom lubiącym wilgoć.

Wiele osób popełnia ten sam błąd.

Uważa, że im więcej wody na podłodze, tym czystszy dom.

Tymczasem nadmiar wilgoci po sprzątaniu może działać odwrotnie.

Podłoga dłużej schnie.

Fugi pozostają mokre.

Dywanik łazienkowy chłonie wodę.

Mop zostaje w wiadrze.

Gąbka leży mokra przy zlewie.

Ściereczka zwinięta w kulkę nie ma szans dobrze wyschnąć.

Dla człowieka to drobiazgi.

Dla małych stworzeń szukających wilgotnych kryjówek to zaproszenie.

Stonoga domowa nie pojawia się dlatego, że lubi nasze mieszkanie jako takie.

Ona szuka warunków do życia i polowania.

Wilgoć daje jej schronienie.

Inne drobne owady dają jej pożywienie.

Ciemne szczeliny dają jej miejsce do ukrycia.

Jeśli te trzy rzeczy występują razem, może wracać noc po nocy.

Warto też odróżnić stonogę domową od innych podobnych stworzeń.

Klasyczne krocionogi i prawdziwe stonogi często poruszają się wolniej i częściej trzymają się podłoża, wilgotnych piwnic, ogrodów czy miejsc pod doniczkami.

Stonoga domowa jest bardziej płaska, znacznie szybsza i ma długie odnóża rozstawione na boki.

To właśnie ona potrafi przebiec po ścianie w ułamku sekundy.

Jej widok jest bardziej efektowny, a przez to bardziej przerażający.

Najczęściej zauważamy ją dopiero po zapaleniu światła.

Nie dlatego, że specjalnie „czeka” na człowieka.

Po prostu poluje w ciemności, a nagłe światło sprawia, że próbuje szybko uciec do szczeliny.

Jeśli pojawia się w łazience, warto sprawdzić kilka miejsc.

Okolice prysznica.

Fugi.

Silikon przy wannie.

Przestrzeń pod dywanikiem.

Szafkę pod umywalką.

Rury.

Odpływy.

Miejsca, w których może skraplać się para wodna.

Czasem wystarczy niewielki przeciek pod zlewem, aby stworzyć wilgotne środowisko dla owadów.

Nie musi być od razu kałuży.

Wystarczy stale mokry fragment, którego nie widać na pierwszy rzut oka.

W kuchni podobnym miejscem jest okolica zlewu, zmywarki, kosza na śmieci i listew przy podłodze.

Jeśli po myciu podłogi zostawiasz dużo wody przy meblach, wilgoć może utrzymywać się tam przez długi czas.

Pod szafkami jest ciemno i chłodno, więc stonoga domowa może mieć idealną trasę do poruszania się.

Dlatego kluczem nie jest mocniejsze szorowanie.

Kluczem jest dokładniejsze osuszanie.

Po umyciu podłogi mop powinien być dobrze wykręcony.

Podłoga ma być wilgotna, a nie mokra.

Po sprzątaniu warto uchylić okno albo włączyć wentylację, jeśli jest taka możliwość.

Dywaniki łazienkowe dobrze jest podnieść, wytrzepać i zostawić do wyschnięcia.

Nie powinny stale leżeć na wilgotnej podłodze.

Ściereczki, gąbki i mopy nie powinny kisić się w wiadrze ani na dnie zlewu.

Trzeba je wypłukać, wykręcić i rozwiesić tak, aby mogły wyschnąć.

To proste rzeczy, ale często robią dużą różnicę.

Warto też regularnie sprawdzać, czy w domu nie ma pleśni.

Czarne albo zielonkawe naloty przy silikonie, na ścianie, za szafką lub wokół okna mogą świadczyć o problemie z wilgocią.

Para wodna skraplająca się na szybach również jest sygnałem, że pomieszczenie wymaga lepszej wentylacji.

Jeśli wilgoć utrzymuje się długo, problem nie dotyczy tylko stonóg.

Może wpływać również na komfort życia, zapach w domu, stan ścian i rozwój pleśni.

Dlatego pojawienie się tych szybkich stworzeń warto potraktować jako małe ostrzeżenie.

Nie panikować, ale sprawdzić warunki.

Czy łazienka dobrze schnie.

Czy wentylacja działa.

Czy pod zlewem nic nie kapie.

Czy dywaniki nie są stale wilgotne.

Czy po sprzątaniu nie zostają mokre fugi i listwy.

Czy w piwnicy lub pralni nie ma nadmiaru wilgoci.

Jeśli chcesz ograniczyć obecność stonóg domowych, zacznij od usunięcia wilgoci.

To skuteczniejsze niż samo zabijanie pojedynczych osobników.

Można oczywiście złapać takiego owada do pojemnika i wypuścić go na zewnątrz.

Wiele osób wybiera właśnie takie rozwiązanie, bo stonoga domowa nie jest typowym szkodnikiem.

Jeśli jednak regularnie pojawiają się kolejne, oznacza to, że w domu nadal mają dobre warunki.

Trzeba więc zmienić środowisko, które je przyciąga.

Pomóc może częstsze wietrzenie.

Sprawna wentylacja.

Osuszanie łazienki po prysznicu.

Regularne pranie i suszenie dywaników.

Przechowywanie kartonów i tekstyliów z dala od wilgotnej podłogi.

Uszczelnienie szczelin przy listwach.

Sprzątanie miejsc za pralką, lodówką i pod szafkami.

Ograniczenie innych owadów, którymi stonoga może się żywić.

Jeśli w domu są rybiki cukrowe, karaluchy albo duża liczba much i pająków, stonoga ma powód, by zostać.

Warto więc zadbać także o ogólną higienę i ograniczenie dostępu owadów do jedzenia oraz kryjówek.

Kosz na śmieci powinien być zamykany.

Resztki jedzenia nie powinny zostawać na blacie.

Odpływy warto utrzymywać w czystości.

Szczeliny i pęknięcia przy ścianach można uszczelnić.

To wszystko ogranicza liczbę miejsc, w których owady mogą się ukrywać.

Nie zawsze trzeba od razu sięgać po silną chemię.

Jeśli stonoga pojawia się sporadycznie, zwykle wystarczy poprawić osuszanie, wentylację i porządek w wilgotnych miejscach.

Silne środki owadobójcze mogą być niepotrzebne, zwłaszcza jeśli w domu są dzieci, zwierzęta albo osoby wrażliwe.

Przy większym problemie, kiedy owadów jest dużo i pojawiają się regularnie, można skonsultować się ze specjalistą od dezynsekcji.

Warto jednak pamiętać, że bez rozwiązania problemu wilgoci efekt może być tylko chwilowy.

Domowe nawyki mają tu większe znaczenie, niż się wydaje.

Zbyt mokry mop, mokra ścierka zostawiona na blacie, wilgotny dywanik, niewietrzona łazienka i małe przecieki tworzą warunki, które przyciągają różne stworzenia.

Nie dlatego, że dom jest brudny.

Raczej dlatego, że jest zbyt długo wilgotny.

To ważna różnica.

Można sprzątać dużo, a jednocześnie niechcący utrzymywać wilgoć tam, gdzie nie powinna zostawać.

Najlepsza zasada brzmi: czyść, ale nie zalewaj.

Po sprzątaniu powierzchnie powinny szybko wysychać.

Mop ma być wilgotny, nie ociekający.

Ściereczka ma schnąć, nie leżeć zwinięta.

Łazienka po prysznicu powinna zostać przewietrzona.

Dywanik nie powinien stale przykrywać mokrej podłogi.

Szafka pod zlewem nie powinna pachnieć wilgocią.

Takie drobiazgi mogą znacząco zmniejszyć atrakcyjność domu dla stonóg domowych.

Ich obecność nie musi oznaczać katastrofy.

Nie musi też oznaczać, że mieszkanie jest zaniedbane.

Może jednak być wskazówką, że gdzieś utrzymuje się wilgoć albo że w domu jest wystarczająco dużo drobnych owadów, by miały co jeść.

Dlatego zamiast reagować wyłącznie obrzydzeniem, warto potraktować je jak sygnał kontrolny.

Coś w warunkach mieszkania im odpowiada.

Jeśli to zmienisz, najczęściej same przestaną pojawiać się tak często.

Podsumowując, stonogi domowe najczęściej pojawiają się tam, gdzie jest wilgotno, ciemno i gdzie mogą znaleźć drobne owady.

Zbyt mokre mycie podłóg, mokre tekstylia, niewysychające fugi i słaba wentylacja mogą sprzyjać ich obecności.

Nie są zwykle groźne dla ludzi, choć ich wygląd potrafi przestraszyć.

Zamiast panikować, warto osuszyć mieszkanie, poprawić wentylację, sprawdzić przecieki i zmienić kilka nawyków sprzątania.

Czasem najskuteczniejszy sposób na nieproszonych gości nie polega na mocniejszym szorowaniu.

Polega na tym, żeby po sprzątaniu nie zostawiać im wilgotnego domu, w którym czują się najlepiej.

Exit mobile version