NWarszawa przeżyła dziś prawdziwe oblężenie.
Ulice stolicy wypełniły się tłumami uczestników Marszu Niepodległości, który w tym roku przyciągnął rekordową liczbę ludzi – według danych służb nawet sto tysięcy osób.
Już od rana w centrum miasta panowała atmosfera święta.
Na rondzie Dmowskiego gromadzili się uczestnicy z biało-czerwonymi flagami, szalikami i transparentami, a po odśpiewaniu hymnu narodowego wyruszyli wspólnie trasą wiodącą Alejami Jerozolimskimi, przez most Poniatowskiego i Wybrzeże Szczecińskie aż na błonia PGE Narodowego.
Marsz ruszył około godziny 14:30, a pierwsze grupy dotarły na miejsce finałowe po dwóch godzinach, kiedy to rozpoczęły się patriotyczne występy artystyczne i wspólne śpiewanie pieśni.
Choć wydarzeniu towarzyszyły emocje i mocne akcenty narodowe, nie zabrakło także podniosłych momentów, które przypominały, że to przede wszystkim dzień wspólnoty i pamięci o historii.
W powietrzu unosił się dym z rac, mimo oficjalnego zakazu ich używania, a nad tłumem rozbrzmiewały okrzyki „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
Jak poinformowała policja, marsz przebiegał spokojnie, choć w kilku miejscach funkcjonariusze musieli interweniować – szczególnie na moście Poniatowskiego, gdzie doszło do drobnych przepychanek między uczestnikami.
Służby podkreślają jednak, że incydenty miały charakter marginalny i nie wpłynęły na ogólny przebieg uroczystości.
Według Jarosława Misztala, dyrektora Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa, o godzinie 16 liczba uczestników marszu sięgała już około stu tysięcy.
Czoło pochodu w tym czasie znajdowało się po praskiej stronie miasta, podczas gdy jego koniec wciąż pozostawał w centrum, co najlepiej pokazuje skalę tegorocznego wydarzenia.
Tak dużej frekwencji nie notowano od lat — Marsz Niepodległości 2025 przeszedł do historii nie tylko jako manifestacja patriotyzmu, ale także jako symbol wspólnego świętowania w duchu narodowej dumy i emocji, które połączyły ludzi ponad podziałami.