NEWSPOL

Wykolejenie pociągu w Polsce. Ujawniono nowe informacje

We wtorkowy wieczór w Małopolsce doszło do niebezpiecznie wyglądającego zdarzenia z udziałem pociągu pasażerskiego, które natychmiast sparaliżowało ruch na jednej z ważnych tras.

Z oficjalnych komunikatów policji oraz przedstawicieli rządu wynika, że służby bardzo szybko ustaliły, co dokładnie doprowadziło do wypadku.

Do sytuacji doszło we wtorek 20 stycznia 2026 roku, tuż po godzinie 21:00, na szlaku kolejowym Miechów – Słomniki.

Pociąg Polregio jadący na trasie Kielce Główne – Kraków Główny wypadł z torów w miejscowości Smroków.

W środku znajdowało się około 20 osób, które w jednej chwili znalazły się w bardzo stresującej i niepewnej sytuacji.

Wykolejeniu uległy dwa wagony składu osobowego, co od razu zmusiło służby do wstrzymania ruchu kolejowego na tym odcinku.

Na miejsce skierowano duże siły ratunkowe, ponieważ początkowo nikt nie mógł mieć pewności, jak poważne są skutki tego zdarzenia.

W akcji uczestniczyło osiem zastępów straży pożarnej, a także policja oraz funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei.

O incydencie poinformowano również Prokuraturę Rejonową w Miechowie, która rozpoczęła nadzór nad sprawą i zabezpieczyła kluczowe czynności.

Najważniejsza informacja jest taka, że mimo groźnie wyglądającego wykolejenia, żadna z osób podróżujących pociągiem nie została ranna.

Potwierdzały to zarówno komunikaty małopolskiej policji, jak i informacje przekazywane przez ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka.

Ze względu na panujący mróz pasażerowie przez pewien czas pozostawali w ogrzewanych wagonach, które nie uległy wywróceniu.

Dopiero później, gdy sytuacja została opanowana, rozpoczęto sprawną ewakuację i organizację dalszego transportu.

Polregio zapewniło komunikację zastępczą autobusami, dzięki czemu podróżni mogli bezpiecznie kontynuować drogę do celu.

Wiele osób podkreślało później, że największym problemem była niepewność i brak wiedzy, jak długo potrwa cała akcja.

Kluczowe pytanie dotyczyło jednak przyczyny wykolejenia, bo od tego zależało, czy mamy do czynienia z awarią, błędem człowieka, czy czymś poważniejszym.

Odpowiedź pojawiła się w oficjalnych ustaleniach komisji kolejowej, które przekazano w środę nad ranem.

Policja poinformowała, że eksperci pracujący na miejscu jednoznacznie wykluczyli ingerencję osób trzecich.

Oznacza to, że nie stwierdzono żadnego działania z zewnątrz ani celowego uszkodzenia torów.

Bezpośrednią przyczyną wykolejenia okazało się naturalne wyłupanie fragmentu szyny, które nastąpiło pod wpływem bardzo niskiej temperatury.

To zjawisko doprowadziło do uszkodzenia torowiska w takim stopniu, że skład nie mógł przejechać bezpiecznie.

Służby przekazały też, że na miejsce został ściągnięty sprzęt naprawczy PKP, który miał rozpocząć przywracanie sprawności trasy.

W komunikacie opublikowanym w sieci podkreślono, że wszystko wskazuje na usterkę czysto techniczną, wynikającą z warunków pogodowych.

Wykolejenie spowodowało poważne utrudnienia zarówno dla podróżnych regionalnych, jak i tych jadących dalekobieżnie.

Pociągi PKP Intercity kierowano na trasy objazdowe przez Olkusz, Trzebinię oraz Zawiercie, co automatycznie wydłużyło czas przejazdu.

Dla wielu osób oznaczało to opóźnienia liczone już nie w minutach, ale w godzinach i konieczność zmiany planów.

PKP Polskie Linie Kolejowe wysłały na miejsce specjalistyczne ekipy, które miały usunąć skutki zdarzenia oraz zabezpieczyć uszkodzony odcinek torów.

Równolegle trwały działania związane z usunięciem wykolejonych wagonów, aby jak najszybciej udrożnić przejazd.

Służby techniczne zapowiedziały, że sytuacja będzie monitorowana do czasu pełnego przywrócenia ruchu na tej trasie.

Exit mobile version