Nie żyje Jakub Salamon
Społeczność z Żywiecczyzny pogrążyła się w głębokim smutku po tragicznej wiadomości, jaka dotarła w ostatnich godzinach.
W lokalnych mediach i internecie pojawiły się liczne wpisy pełne żalu, wspomnień i pożegnań.
Dla wielu mieszkańców to osobista strata – odejście człowieka, który był nie tylko sportowcem, ale też oddanym druhom i przyjacielem.
Jakub Salamon przez trzynaście lat był filarem drużyny LKS Jezioro Żywieckie Zarzecze.
Z klubem związany był od 2012 roku, a jego zaangażowanie na boisku i poza nim zyskało mu szacunek kolegów, kibiców i całej społeczności.
Rzadko zdarza się, by zawodnik przez tak długi czas reprezentował barwy jednego klubu, zwłaszcza na poziomie amatorskim.
Jakub był nie tylko kapitanem drużyny, ale też jej sercem i duchem.
Jeszcze w październiku rozegrał swój ostatni mecz, nie wiedząc, że będzie to jego pożegnanie z boiskiem.
To właśnie wtedy po raz ostatni założył koszulkę klubu, którego był wiernym reprezentantem przez ponad dekadę.
Dziś klub poinformował o jego śmierci, publikując wzruszający komunikat w mediach społecznościowych.
„Z głębokim smutkiem żegnamy piłkarza, kapitana naszej drużyny, strażaka, wieloletniego działacza na rzecz wsi i przyjaciela, Jakuba Salamona. Na zawsze pozostaniesz częścią naszej drużyny i naszych serc. Dziękujemy za wszystko. Do zobaczenia, Sali” – napisał LKS Jezioro Żywieckie Zarzecze.
Prezes klubu, Jerzy Wandzel, w rozmowie z Radiem Bielsko nie krył emocji.
„Nie mogę się pogodzić, że Kuby już z nami nie ma… Był naszym kapitanem, super kolegą i bardzo dobrym zawodnikiem” – powiedział z wyraźnym wzruszeniem.
Jakub Salamon miał zaledwie 29 lat.
Łączył grę w piłkę z pracą strażaka w miejscowej jednostce Ochotniczej Straży Pożarnej.
Również jego druhowie pożegnali go w poruszających słowach.
„Druh Jakub przez wiele lat z oddaniem i poświęceniem służył naszej społeczności, niosąc pomoc potrzebującym i godnie reprezentując naszą jednostkę. Jego zaangażowanie, koleżeńskość i serce do służby pozostaną na zawsze w naszej pamięci” – czytamy w komunikacie OSP Zarzecze.
Jego śmierć to ogromna strata dla całej lokalnej społeczności – dla drużyny, przyjaciół, sąsiadów i tych, którym pomagał jako strażak.
Dla wielu pozostanie symbolem pasji, lojalności i oddania – człowiekiem, który potrafił łączyć sport, służbę i dobro innych.
„Na zawsze w naszych sercach” – te słowa, powtarzane przez przyjaciół i kolegów z boiska, dziś wybrzmiewają szczególnie mocno.