Burze uderzają w kolejne regiony Polski! Powalone drzewa, grad i silny wiatr

zost

Gwałtowne załamanie pogody przechodzi przez Polskę po fali rekordowych upałów.

W wielu regionach mieszkańcy najpierw zmagali się z ekstremalnymi temperaturami, a chwilę później z burzami, ulewą i niszczącym wiatrem.

Aktywny front atmosferyczny przyniósł już pierwsze szkody.

Służby ratunkowe interweniują przy powalonych drzewach, uszkodzonych samochodach i zablokowanych drogach.

Ostrzeżenia dla mieszkańców wydały zarówno instytucje meteorologiczne, jak i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła do tej pory w województwach lubuskim i wielkopolskim.

To właśnie tam front burzowy uderzył ze szczególną siłą.

Stowarzyszenie Polscy Łowcy Burz poinformowało o gwałtownych szkwałach w rejonie Skwierzyny i Strzelec Krajeńskich.

Silny wiatr łamał drzewa i uszkadzał zaparkowane samochody.

W niektórych miejscach sytuacja była na tyle poważna, że konieczna była szybka interwencja straży pożarnej.

W miejscowości Bieniów powalone pnie całkowicie zablokowały lokalną drogę.

Mieszkańcy zostali tymczasowo odcięci od swobodnego przejazdu.

Służby musiały usuwać połamane drzewa i zabezpieczać teren.

Podobne zgłoszenia napływały także z innych miejscowości.

Strażacy w województwie lubuskim i wielkopolskim interweniowali wielokrotnie.

Ich działania polegały głównie na usuwaniu powalonego drzewostanu.

Zabezpieczano również uszkodzone mienie i miejsca, w których mogło dojść do kolejnych zagrożeń.

Służby techniczne cały czas pracują nad przywróceniem pełnej przejezdności dróg.

Kolejne zgłoszenia wciąż napływają, ponieważ burze miejscami przechodzą bardzo gwałtownie.

Nawałnicom towarzyszyły nie tylko silne porywy wiatru.

W wielu miejscach pojawiły się także bardzo intensywne opady deszczu.

Miejscami występował również grad.

W Ługach w województwie lubuskim mieszkańcy zmagali się z nawalnym deszczem i silnym wiatrem.

W tym samym czasie w wielkopolskim Skrzatuszu potwierdzono opady gradu.

To zjawisko dodatkowo zwiększyło ryzyko szkód.

Grad o większej średnicy może uszkadzać samochody, dachy, szklarnie, elewacje i uprawy.

IMGW podał, że przejściowe opady deszczu osiągały natężenie do 15 milimetrów na 10 minut.

Godzinowe sumy opadów dochodziły miejscami do 35 milimetrów.

To bardzo dużo, zwłaszcza gdy taka ilość wody spada w krótkim czasie.

W niektórych regionach odpowiada to miesięcznej normie opadów.

Przy tak gwałtownych ulewach mogą pojawiać się lokalne podtopienia.

Zalewane mogą być ulice, piwnice, przejścia podziemne i niżej położone posesje.

Instytut ostrzega także przed gradem o średnicy do 3-4 centymetrów.

Tak duże kule lodu mogą powodować poważne zniszczenia.

Szczególnie narażone są samochody pozostawione na otwartej przestrzeni.

Ucierić mogą również dachy wykonane z lżejszych materiałów oraz delikatne uprawy.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alert dla siedmiu województw.

Ostrzeżenie dotyczy między innymi województwa pomorskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego.

Służby ostrzegają przed intensywnymi opadami deszczu.

Zagrożeniem będzie również silny wiatr.

Możliwe są także przerwy w dostawie prądu.

Takie awarie mogą dotknąć tysiące gospodarstw domowych, jeśli wiatr uszkodzi linie energetyczne lub przewróci drzewa na infrastrukturę.

Synoptycy IMGW zapowiadają, że najgroźniejsze burze w nocy przejdą przez pas od Dolnego Śląska po Kujawy i zachodnie Mazowsze.

W tych regionach opady mogą sięgnąć nawet 50 milimetrów.

Porywy wiatru mogą osiągać do 100 kilometrów na godzinę.

To wartości, które mogą powodować szkody w zabudowie i infrastrukturze.

Przy takim wietrze mogą łamać się drzewa, spadać gałęzie i uszkadzać słabsze konstrukcje.

Służby apelują, aby nie lekceważyć ostrzeżeń.

Mieszkańcy powinni zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach, tarasach i posesjach.

Lekkie meble ogrodowe, parasole, donice i trampoliny mogą zostać porwane przez wiatr.

Nie należy parkować samochodów pod drzewami.

W czasie burzy najlepiej pozostać w budynku.

Należy unikać otwartych przestrzeni, pól, lasów, parków i okolic zbiorników wodnych.

Szczególnie niebezpieczne są miejsca, w których nie ma bezpiecznego schronienia.

Służby odradzają także podejmowanie zbędnych podróży w godzinach nocnych.

Po zmroku trudniej ocenić sytuację na drodze.

Powalone drzewa, zalane ulice i nagłe porywy wiatru mogą zaskoczyć kierowców.

Ulewny deszcz bardzo szybko ogranicza widoczność.

Na jezdniach może pojawić się woda, która zwiększa ryzyko poślizgu.

Gwałtowne burze przyszły bezpośrednio po fali ekstremalnych upałów.

W ostatnich dniach bardzo wysokie temperatury objęły dużą część kontynentu.

W Polsce szczególnie gorąco było między innymi w Słubicach.

Termometry wskazały tam 40,5 stopnia Celsjusza.

To prawdopodobny historyczny rekord temperatury w Polsce.

Takie wartości są skrajnie niebezpieczne dla organizmu.

Mogą prowadzić do odwodnienia, udaru cieplnego, zasłabnięć i problemów z układem krążenia.

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że od 21 czerwca z powodu upałów w Europie zmarło już 1,3 tysiąca osób.

To pokazuje, że ekstremalne temperatury nie są jedynie uciążliwością, ale realnym zagrożeniem dla życia.

Szczególnie narażone są osoby starsze, dzieci, osoby przewlekle chore i pracujące na zewnątrz.

W poniedziałek upał nie odpuści jeszcze w całym kraju.

W centralnej i wschodniej Polsce temperatury wciąż mogą sięgać 38-39 stopni Celsjusza.

Oznacza to, że część mieszkańców nadal będzie zmagać się z bardzo trudnymi warunkami.

Ochłodzenie nadchodzi od północnego zachodu.

Tam za frontem temperatura spadnie do 25-29 stopni Celsjusza.

Na Wybrzeżu ma być jeszcze chłodniej, około 22-23 stopni.

Ulga od upału będzie więc stopniowa i nierównomierna.

W jednych regionach mieszkańcy odczują już wyraźne ochłodzenie.

W innych nadal będzie bardzo gorąco, a jednocześnie wzrośnie ryzyko gwałtownych burz.

To szczególnie niebezpieczne połączenie.

Skrajny upał zwiększa energię w atmosferze, a nadejście frontu może prowadzić do gwałtownego rozwoju burz.

Dlatego pogoda może zmieniać się bardzo szybko.

Spokojne niebo w jednej chwili może ustąpić miejsca ulewie, gradowi i porywistemu wiatrowi.

Najbliższe godziny będą wymagały dużej ostrożności.

Warto śledzić komunikaty IMGW, RCB oraz lokalnych służb.

Jeżeli alert obejmuje dany region, najlepiej wcześniej zabezpieczyć dom i otoczenie.

Warto też naładować telefon i przygotować latarkę na wypadek przerw w dostawie prądu.

W przypadku zagrożenia należy natychmiast dzwonić pod numer alarmowy 112.

Nie należy samodzielnie usuwać powalonych drzew, jeśli mogą znajdować się w pobliżu linii energetycznych.

Takie sytuacje powinny być zgłaszane odpowiednim służbom.

Front atmosferyczny już pokazał swoją siłę w zachodniej Polsce.

Powalone drzewa, uszkodzone auta i zablokowane drogi są pierwszymi skutkami gwałtownej zmiany pogody.

Synoptycy ostrzegają jednak, że zagrożenie utrzyma się przez kolejne godziny.

Polska wciąż znajduje się między skrajnym upałem a silnymi burzami.

To oznacza, że mieszkańcy wielu regionów powinni zachować szczególną czujność.

Najważniejsze jest unikanie ryzykownych miejsc, zabezpieczenie mienia i reagowanie na komunikaty służb.