Do wizyty Nawrockiego u Trumpa zostały minuty a tu takie wieści. Amerykanie piszą o Nawrockim

Wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych zapowiadana jest jako jedno z kluczowych wydarzeń politycznych tegorocznej jesieni.

Oczekiwania wobec niej są ogromne – obejmują zarówno rozmowy o bezpieczeństwie i obecności wojsk amerykańskich w Polsce, jak i kwestie energetyczne czy dalsze wsparcie dla Ukrainy.

Media w USA wyrażają jednak obawy, że napięta sytuacja polityczna w Warszawie może znacząco osłabić siłę polskich argumentów w Waszyngtonie, co natychmiast zauważyli tamtejsi dziennikarze.

Już w środę Karol Nawrocki ma spotkać się z Donaldem Trumpem.

To wydarzenie ma w zamyśle pokazać rolę Polski w NATO oraz jej znaczenie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Eksperci przewidują, że głównym tematem rozmów będą kwestie bezpieczeństwa, a więc utrzymanie obecności wojsk USA w Polsce, dalsza pomoc dla Ukrainy, współdziałanie w obszarze energetyki, a także rozwój inicjatywy Trójmorza.

Według informacji agencji Reuters, Donald Trump planuje wykorzystać to spotkanie, by „dać sygnał światu, że Polska pozostaje najbliższym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w Europie”, a przy okazji rozważyć zwiększenie amerykańskiego zaangażowania militarnego w tym regionie.

Podróż Nawrockiego do Waszyngtonu to jego pierwszy oficjalny wyjazd zagraniczny po objęciu urzędu prezydenta.

Choć program i charakter wizyty miały być okazją do pogłębienia więzi z Ameryką, szczególnie w obszarach bezpieczeństwa i energetyki, to jednak jej polityczne tło w Polsce okazuje się wyjątkowo trudne.

Bloomberg zwraca uwagę, że całość odbywa się „w cieniu politycznych sporów w Polsce”, które mogą doprowadzić do „poważnego paraliżu politycznego w Warszawie”.

Jeszcze przed rozpoczęciem wizyty nie zabrakło kontrowersji.

Jak donosiły media, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przygotowano dokument z precyzyjnymi instrukcjami dla prezydenta – dotyczącymi tego, jakich tematów unikać, jakie sformułowania wybierać i jakich obietnic lepiej nie składać.

Wycieczenie tego materiału wywołało burzę, a komentatorzy nazwali go wręcz „żenującym notatnikiem”.

Swojego niezadowolenia nie ukrywał minister Radosław Sikorski, który stwierdził, że prezydent, decydując się na własne inicjatywy, narażał spójność polskiej polityki zagranicznej.

„Amerykanie cenią stabilność i jednoznaczny przekaz, a nie rozbieżne agendy” – mówił Sikorski w rozmowie z dziennikarzami Onetu.

Dziennikarze z USA podkreślają, że w spokojniejszych realiach taka podróż byłaby jasnym dowodem na rosnącą rolę Polski jako „istotnej siły w Europie”.

Zamiast tego zamieszanie wokół przygotowań ujawniło słabości, a ich zdaniem „bieżące problemy polityczne mogą poważnie osłabić pozycję kraju zarówno wewnętrznie, jak i na arenie międzynarodowej, w momencie gdy jego znaczenie zaczynało rosnąć”.

Z punktu widzenia świata, wizyta Nawrockiego w USA odbierana jest jednak bardzo pozytywnie.

Reuters informuje, że spotkanie z Trumpem ma być kolejnym dowodem na trwałość obecności wojsk USA w Polsce oraz wyraźnym głosem w dyskusji o wojnie na Ukrainie, współpracy energetycznej i wzmocnieniu Trójmorza.

Najważniejsze amerykańskie media, takie jak AP News, zwracają uwagę, że prezydent Polski będzie apelował o utrzymanie silnej obecności wojskowej nad Wisłą.

Obecnie w Polsce stacjonuje od ośmiu do nawet dziesięciu tysięcy żołnierzy z USA, co ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu.

Warto przypomnieć, że analizy ekspertów od lat wskazują, iż NATO postrzega Polskę jako kluczowy element sojuszu i ważną barierę przeciw ewentualnej rosyjskiej ekspansji.