Dziennikarz TVN „osaczony” przez dziennikarzy TV Republika [NAGRANIE]

31 stycznia Zbigniew Ziobro miał obowiązek stawienia się przed komisją śledczą zajmującą się inwigilacją Pegasusem.
Zamiast tego były minister sprawiedliwości pojawił się w TV Republika, gdzie udzielił wywiadu.
W międzyczasie służby odpowiedzialne za jego doprowadzenie zjawiły się przed siedzibą stacji, co doprowadziło do napiętej atmosfery w budynku.
Podczas interwencji polityk wyrażał swoje niezadowolenie, zwracając się do funkcjonariuszy słowami: „Proszę mnie nie dotykać”.
W tle słychać było okrzyki jego zwolenników, którzy oskarżali media o manipulację i skandowali hasła wymierzone w TVN.
Ziobro odniósł się do sytuacji, twierdząc, że obecnie w Polsce obowiązuje „prawo przemocy”, które – według niego – stosuje Donald Tusk. „Teraz używa go wobec mnie” – dodał.
Zanim polityk opuścił budynek, jeden z pracowników prawicowej stacji zwrócił się do dziennikarza TVN, mówiąc: „Kultury trochę, w gości przyjechałeś”.
Po zatrzymaniu Ziobry pracownicy TV Republika skierowali swoją uwagę na przedstawiciela TVN, zasypując go pytaniami.
Mężczyzna, zamiast wdawać się w polemikę, odwołał się do reportażu Marty Gordziewicz „Republika propagandy” emitowanego na TVN24, w którym przedstawiono, jak media związane z Tomaszem Sakiewiczem otrzymywały w ostatnich latach znaczne środki finansowe ze spółek Skarbu Państwa – według wyliczeń miało to być około 150 mln zł.
Dziennikarz Republiki kontynuował, sugerując, że TVN może zazdrościć prawicowej stacji większej oglądalności.
Sebastian Napieraj skomentował te oskarżenia, stwierdzając, że TV Republika jest bezpośrednio powiązana z PiS i codziennie przekazuje komunikaty zgodne z linią tej partii.
Reporter nie ustępował, dopytując o rzekome powiązania TVN z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi oraz o fundusze z afery FOZZ, na co dziennikarz TVN konsekwentnie odsyłał do reportażu Gordziewicz.
Gdy presja nie malała, przedstawiciel TVN zaczął nagrywać sytuację telefonem.
Wtedy pojawił się kolejny reporter Republiki, który kontynuował pytania o rzekome komunistyczne korzenie stacji TVN.
Dziennikarz ponownie odwołał się do wspomnianego wcześniej reportażu, zachęcając do jego obejrzenia.
Po tych słowach napastliwa wymiana zdań dobiegła końca, a dziennikarz TVN mógł spokojnie się oddalić.
Po wszystkim Sebastian Napieraj skomentował sytuację w mediach społecznościowych, pisząc na portalu X:
„Po zatrzymaniu Zbigniewa Ziobry na ulicy zaczepiło mnie kilku patostreamerów, których musiałem z dziennikarskiego obowiązku wyjaśnić. Dziękuję za czas antenowy!”.