Gwałtowne burze przeszły przez Polskę! Zerwane dachy, grad o wielkości piłki

zost

Nad Polską przechodzi front atmosferyczny, który już przyniósł gwałtowne zjawiska pogodowe.

Pierwsze silne burze uderzyły w zachodnią część kraju.

Pojawił się bardzo mocny wiatr, intensywny deszcz i duży grad.

W niektórych miejscach odnotowano już pierwsze szkody.

Synoptycy ostrzegają, że to może nie być koniec groźnej pogody.

W niedzielę po południu i wieczorem front zaczął przynosić pierwsze nawałnice.

Najtrudniejsza sytuacja pojawiła się między innymi w Wielkopolsce oraz na Ziemi Lubuskiej.

Prognozy synoptyków zaczęły się potwierdzać.

Burze rozwijały się dynamicznie i miejscami szybko przybierały na sile.

Sieć Obserwatorów Burz informowała o bardzo trudnych warunkach w okolicach Czarnkowa w Wielkopolsce.

W tym rejonie wystąpił silny wiatr oraz nawalny opad deszczu.

Takie zjawiska mogą w krótkim czasie powodować lokalne podtopienia i utrudnienia na drogach.

W kolejnych godzinach sytuacja nadal się pogarszała.

Nawałnice zaczęły powodować pierwsze widoczne szkody.

Wieczorem łowcy burz opublikowali zdjęcia ze Strzelec Krajeńskich w województwie lubuskim.

Na fotografiach widać było między innymi zerwane elementy blaszanych dachów.

Pojawiły się także powalone drzewa.

Uszkodzony został również samochód osobowy.

Sieć Obserwatorów Burz przekazała, że szkód w regionie jest więcej.

To pokazuje, że burze miały miejscami bardzo niszczący charakter.

Szczególnie niebezpieczny okazał się silny wiatr.

Mógł on zrywać lżejsze konstrukcje, łamać gałęzie i przewracać drzewa.

Do tego doszły ulewne opady deszczu.

Przy burzach opad może być bardzo intensywny i krótkotrwały, ale wystarczający, aby zalać ulice, podwórka i niżej położone miejsca.

Niebezpieczna sytuacja wystąpiła również tam, gdzie pojawił się grad.

W Wielkopolsce grad odnotowano między innymi w miejscowości Skrzatusz.

Informację tę po godzinie 21:00 przekazała Sieć Obserwatorów Burz.

Z udostępnionych materiałów wynika, że miejscami grad miał bardzo duże rozmiary.

Średnica pojedynczych kul lodu przekraczała trzy centymetry.

Tak duży grad może być groźny zarówno dla ludzi, jak i dla mienia.

Lodowe bryły były na tyle ciężkie, że uszkadzały elementy zabudowy.

Zniszczenia dotyczyły między innymi plastikowych płyt falistych.

Takie opady mogą uszkadzać także samochody, dachy, szklarnie, uprawy i instalacje na posesjach.

W czasie gradu najlepiej jak najszybciej schronić się w budynku.

Nie należy stać pod drzewami ani lekkimi zadaszeniami, które mogą zostać uszkodzone przez wiatr lub grad.

Przed rosnącą aktywnością burzową ostrzegano również wcześniej w rejonie Sokolej Dąbrowy w województwie lubuskim.

Łowcy burz zwracali uwagę, że na zachodzie kraju pojawia się coraz więcej burz.

Największym problemem miały być jednak nawalne opady deszczu oraz silny wiatr.

To połączenie jest szczególnie niebezpieczne.

Wiatr może powodować szkody w infrastrukturze, a intensywny deszcz może w krótkim czasie doprowadzić do zalania dróg i posesji.

Sytuacja pogodowa wpisuje się w ostrzeżenia wydawane przez służby meteorologiczne.

Według prognoz IMGW najbliższe dni przyniosą dalsze gwałtowne zmiany pogody.

Polska będzie musiała zmierzyć się jednocześnie z końcówką fali upałów oraz z intensywnymi burzami.

Synoptycy ostrzegają, że trudne warunki mogą utrzymywać się do środy.

W niedzielę najwyższe temperatury odnotowano na zachodzie kraju.

Miejscami termometry wskazały nawet 40,5 stopnia Celsjusza.

To wartości skrajnie wysokie i niebezpieczne dla zdrowia.

Taki upał może prowadzić do odwodnienia, zasłabnięć i udarów cieplnych.

Szczególnie narażone są dzieci, seniorzy, osoby przewlekle chore oraz wszyscy pracujący na zewnątrz.

Problemem będą również tropikalne noce.

Z niedzieli na poniedziałek w wielu miejscach temperatura może nie spaść poniżej 20–25 stopni Celsjusza.

To oznacza, że organizm nie będzie miał dobrych warunków do odpoczynku po całym dniu upału.

W mieszkaniach może utrzymywać się duszne i ciężkie powietrze.

W poniedziałek fala gorąca zacznie przesuwać się w kierunku centrum i południowego wschodu kraju.

Tam lokalnie temperatura może sięgnąć 39 stopni Celsjusza.

Jednocześnie przez Polskę mają przejść dwie strefy groźnych burz.

Burzom mogą towarzyszyć ulewne opady deszczu.

Miejscami suma opadów może dochodzić do 40 milimetrów.

To może powodować lokalne podtopienia.

Synoptycy ostrzegają również przed porywami wiatru do 100 kilometrów na godzinę.

Tak silny wiatr może łamać drzewa, uszkadzać dachy i zrywać linie energetyczne.

Możliwe są także przerwy w dostawie prądu.

Największym zagrożeniem mogą być wolno przemieszczające się komórki burzowe.

Jeżeli burza zatrzyma się nad jednym obszarem na dłużej, opady mogą szybko doprowadzić do zalania.

Szczególnie niebezpiecznie może być na południu i wschodzie kraju.

To tam prognozy wskazują na największe ryzyko intensywnych zjawisk w kolejnych dniach.

Ostrzeżenia drugiego i trzeciego stopnia mogą utrzymywać się jeszcze przez pewien czas.

Mieszkańcy powinni regularnie sprawdzać komunikaty IMGW, RCB oraz lokalnych służb.

Warto zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonach, tarasach i podwórkach.

Lekkie meble ogrodowe, donice, parasole i trampoliny mogą zostać porwane przez silny wiatr.

Samochodów lepiej nie parkować pod drzewami.

W czasie burzy należy unikać otwartych przestrzeni.

Szczególnie groźne są pola, plaże, jeziora, lasy i okolice pojedynczych drzew.

Jeżeli burza zaskoczy w podróży, trzeba zwolnić i zachować większy odstęp od innych pojazdów.

Ulewny deszcz może gwałtownie ograniczyć widoczność.

Na drogach może też pojawić się woda, która zwiększa ryzyko poślizgu.

Odczuwalne ochłodzenie ma nadejść dopiero w czwartek.

Wtedy w całym kraju mają pojawić się przelotne opady i słabsze burze.

Temperatury powinny wyraźnie spaść.

Do tego czasu pogoda może być jednak bardzo wymagająca.

Polska znajduje się w okresie, w którym skrajny upał łączy się z gwałtownymi zjawiskami burzowymi.

To jedna z najbardziej niebezpiecznych kombinacji pogodowych w sezonie letnim.

Najpierw organizm osłabiają ekstremalne temperatury, a później zagrożeniem stają się nawałnice, grad i silny wiatr.

Pierwsze szkody w Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej pokazują, że ostrzeżeń nie należy lekceważyć.

Najbliższe dni mogą przynieść kolejne groźne zjawiska.

Warto zachować ostrożność, zabezpieczyć mienie i reagować na komunikaty służb.

Pogoda może zmieniać się bardzo szybko, a lokalne burze mogą być znacznie silniejsze, niż sugeruje spokojne niebo kilka kilometrów dalej.