Niespodziewany komunikat Tuska. Przeprasza Polaków

Premier podczas briefingu w Paryżu złożył deklarację, która może odbić się szerokim echem w polskiej polityce.
Przyznał, że jedna z najważniejszych obietnic wyborczych jego obozu okazała się trudniejsza do realizacji, niż początkowo zakładał.
Chodzi o rozliczenie poprzedników i działania wymiaru sprawiedliwości.
Szef rządu nie ukrywał, że tempo tych procesów jest dla niego rozczarowujące.
Dopiero po chwili stało się jasne, że Donald Tusk mówi o rozliczeniach rządów Prawa i Sprawiedliwości.
To właśnie ten temat był jednym z najważniejszych punktów kampanii Koalicji Obywatelskiej.
Wyborcy słyszeli wtedy zapowiedzi szybkich działań wobec osób odpowiedzialnych za nadużycia poprzedniej władzy.
W Paryżu premier przyznał jednak, że rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana.
Tusk powiedział, że być może powinien mieć więcej wyobraźni, gdy zapowiadał szybkie rozliczenia.
Przeprosił za to, że nie przewidział skali trudności.
Jako jedną z głównych przeszkód wskazał sytuację w prokuraturze.
Było to jedno z najbardziej szczerych przyznań premiera w tej sprawie.
Szef rządu wprost zasugerował, że podczas kampanii nie doszacował problemów, z jakimi przyjdzie się zmierzyć po przejęciu władzy.
Rozliczenia miały być szybkie i zdecydowane.
Tymczasem, jak wynika z jego wypowiedzi, napotkały na bariery prawne, instytucjonalne i personalne.
Premier nie próbował udawać, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Przeciwnie, przyznał, że państwo ma w tej sprawie bardzo dużo do zrobienia.
Jego słowa rzucają nowe światło na sytuację w resorcie sprawiedliwości.
W ostatnich dniach w mediach pojawiały się doniesienia o słabnącej pozycji ministra Waldemara Żurka.
Pisano również o jego napiętych relacjach z prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem.
Pojawiały się nawet spekulacje o możliwej dymisji ministra.
Donald Tusk postanowił jednak przeciąć te domysły.
Podczas briefingu jednoznacznie stanął po stronie szefa resortu sprawiedliwości.
Podkreślił, że Waldemar Żurek jest naprawdę zdeterminowany.
Dodał, że osoby znające ministra wiedzą, jak bardzo zależy mu na działaniu.
Jednocześnie premier przyznał, że determinacja nie zawsze wystarcza.
Według niego Żurek ma dużo więcej ochoty niż realnych możliwości.
Tusk ocenił, że minister ma częściowo skrępowane ręce.
To bardzo ważna wypowiedź, ponieważ pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie personaliów.
Premier sugeruje, że nawet najbardziej zdeterminowany minister działa dziś w systemie pełnym ograniczeń.
W podobnym kontekście wspomniał także poprzedniego szefa resortu, Adama Bodnara.
Zdaniem Tuska zarówno Bodnar, jak i Żurek padli w pewnym sensie ofiarą trudnej sytuacji ustrojowej.
Oznacza to, że według premiera przeszkody wynikają z konstrukcji przepisów i układu instytucjonalnego, a nie tylko z decyzji konkretnych osób.
Szef rządu mówił również o sprawie Zbigniewa Ziobry.
Wyraził ubolewanie z powodu problemów związanych z wystawieniem Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego ministra sprawiedliwości.
Tusk krytycznie ocenił współpracę między prokuraturą a sądem w tej sprawie.
Zastrzegł jednak, że jego uwagi nie są atakiem na cały wymiar sprawiedliwości.
Podkreślił, że chodzi mu raczej o pracę niektórych przedstawicieli prokuratury i sądownictwa.
W jego ocenie to właśnie tam widać problemy, które utrudniają skuteczne działanie państwa.
Premier powiedział, że irytująca jest sytuacja, w której koordynacja między prokuraturą a sądem nie wygląda dobrze.
Jako przykład wskazał właśnie sprawę ENA wobec Zbigniewa Ziobry.
Sąd miał uznać, że skoro nie można wskazać miejsca pobytu Ziobry w Europie, Europejski Nakaz Aresztowania nie ma sensu.
Dla Tuska takie formalne spory przesłaniają istotę sprawy.
Według niego najważniejsza powinna być skuteczność państwa w ściganiu domniemanych przestępców.
Premier podkreślił, że dotyczy to także byłych polityków.
To mocne słowa, ponieważ pokazują frustrację szefa rządu wobec mechanizmów, które jego zdaniem blokują szybkie i skuteczne działania.
Tusk sugerował, że państwo traci energię na spory formalne, zamiast koncentrować się na efekcie.
W jego ocenie osłabia to zaufanie obywateli do instytucji.
Jeżeli zapowiadane rozliczenia przeciągają się miesiącami, może pojawiać się wrażenie bezradności.
Premier zdaje się dostrzegać ten problem.
Dlatego jego wypowiedź w Paryżu miała wyjątkowo osobisty ton.
Nie była wyłącznie politycznym atakiem na przeciwników.
Była także próbą wytłumaczenia, dlaczego rząd nie działa tak szybko, jak zapowiadał.
Tusk wskazał również na systemowe przeszkody w reformowaniu prokuratury.
Według niego najważniejsze zmiany wymagają zgody prezydenta.
Premier odniósł się przy tym do obowiązujących przepisów.
Nazwiał je ustawą pisowską i ocenił jako niekonstytucyjne.
Jednocześnie przyznał, że ta ustawa nadal obowiązuje.
To oznacza, że rząd musi działać w ramach przepisów, które sam uważa za wadliwe.
Zdaniem Tuska właśnie to ogranicza możliwość głębokiej przebudowy struktur śledczych.
Premier stwierdził, że kluczowe zmiany w prokuraturze i tak wymagałyby zgody głowy państwa.
Najpierw oznaczało to konieczność porozumienia z prezydentem Andrzejem Dudą.
Teraz chodzi o współpracę z Karolem Nawrockim.
Według Tuska brak takiego porozumienia paraliżuje działania rządu.
Rządzący są więc zmuszeni do działania w ograniczonych ramach prawnych.
To tłumaczenie może być próbą przeniesienia części odpowiedzialności za wolne tempo zmian na obowiązujący system oraz Pałac Prezydencki.
Z drugiej strony premier przyznał, że sam źle ocenił skalę trudności.
To odróżnia tę wypowiedź od wcześniejszych zapewnień o szybkim rozliczaniu poprzedników.
Tusk nie powiedział już tylko, że przeszkadzają mu inni.
Powiedział także, że nie przewidział, jak trudny będzie ten proces.
Dla jego zwolenników może to być szczere wyjaśnienie sytuacji.
Dla przeciwników politycznych będzie to zapewne dowód, że wyborcze zapowiedzi były nierealne.
Tak czy inaczej, słowa z Paryża mogą stać się ważnym punktem w debacie o rozliczeniach PiS.
Premier dotknął bowiem kilku bardzo wrażliwych tematów jednocześnie.
Mówił o prokuraturze, sądach, Europejskim Nakazie Aresztowania, ministrze sprawiedliwości i ograniczeniach wynikających z ustaw.
Odniósł się także do napięcia między rządem a prezydentem.
Całość tworzy obraz państwa, które chce działać szybciej, ale napotyka na opór procedur i instytucji.
Szczególnie ważne są słowa o Waldemarze Żurku.
Premier pokazał, że nie zamierza publicznie dystansować się od ministra.
Wręcz przeciwnie, broni go i przedstawia jako człowieka zdeterminowanego, ale ograniczonego przez przepisy.
To może osłabić spekulacje o natychmiastowej dymisji.
Nie usuwa jednak pytań o realną skuteczność resortu sprawiedliwości.
Bo jeśli sam premier mówi o skrępowanych rękach ministra, to znaczy, że problem pozostaje poważny.
Wypowiedź Tuska pokazuje również narastającą presję na rząd.
Obietnica rozliczeń była jedną z tych, które mobilizowały wyborców.
Wielu oczekiwało szybkich decyzji, postępowań i wyraźnych efektów.
Tymczasem premier przyznaje, że sprawy idą wolniej, niż zakładał.
To może rodzić rozczarowanie wśród części elektoratu.
Jednocześnie szef rządu próbuje przekonać, że problem nie wynika z braku woli politycznej.
Według niego przeszkodą jest stan instytucji i obowiązujące prawo.
Dlatego tak mocno akcentuje sytuację w prokuraturze oraz wymóg zgody prezydenta przy kluczowych zmianach.
Sprawa Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry stała się dla premiera symbolem tych problemów.
Według Tuska formalne spory sprawiają, że ginie najważniejszy cel.
Tym celem ma być skuteczne działanie państwa wobec osób podejrzewanych o popełnienie przestępstw.
Premier wyraźnie chce pokazać, że rząd nie rezygnuje z rozliczeń.
Przyznaje jednak, że droga do nich będzie dłuższa i trudniejsza, niż obiecywano.
To politycznie ryzykowna deklaracja.
Może być odebrana jako szczerość, ale również jako przyznanie się do zbyt optymistycznych zapowiedzi z kampanii.
W Paryżu Donald Tusk powiedział wprost, że przeprasza za brak wystarczającej wyobraźni przy zapowiadaniu szybkich rozliczeń.
Takie słowa nie padają często z ust urzędującego premiera.
Dlatego ta wypowiedź może jeszcze długo wracać w politycznych komentarzach.
Pokazuje ona, że temat rozliczeń poprzedniej władzy wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań obecnego rządu.
Pokazuje też, że resort sprawiedliwości działa pod ogromną presją oczekiwań, procedur i konfliktów instytucjonalnych.
Na końcu najważniejsze pozostaje pytanie, czy rząd znajdzie sposób na przełamanie tych ograniczeń.
Bo sama determinacja ministra i deklaracje premiera mogą nie wystarczyć, jeśli system nadal będzie blokował szybkie decyzje.
Donald Tusk przyznał, że rozliczenia nie idą tak, jak zapowiadał.
Teraz będzie musiał przekonać wyborców, że mimo opóźnień państwo nadal potrafi działać skutecznie.