AKTOR ZNANY M.IN Z M JAK MIŁOŚĆ CZY OJCIEC MATEUSZ MA RAKA! PROSI O POMOC! [PILNE]

Wiadomości

Informacje o koronawirusie w Polsce:

Na oficjalnym profilu ministerstwa zdrowia na twitterze codziennie pojawia się informacja o nowych przypadkach zakażeń koronawirusem w Polsce. W ostatnich tygodniach odnotowano olbrzymie spadki zachorowań.

Oto wpis ministerstwa:

Mamy 54 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (9), dolnośląskiego (8), pomorskiego (7), łódzkiego (5), opolskiego (4), śląskiego (4), kujawsko-pomorskiego (3), małopolskiego (3), wielkopolskiego (3), lubelskiego (2),warmińsko-mazurskiego (2), podkarpackiego (1), świętokrzyskiego (1), lubuskiego (0), podlaskiego (0), zachodniopomorskiego (0). 2 zakażenia to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.Z powodu #COVID19 nie zmarła żadna osoba, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarła 1 osoba. Liczba zakażonych koronawirusem 2 880 270/75 084 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).W związku z korektami wprowadzanymi na bieżąco przez laboratoria w systemie EWP, globalna liczba zakażeń i zgonów od początku pandemii może nie być sumą kolejnych dziennych zakażeń lub zgonów.

Aktor znany z m.in “M jak miłość” czy “Ojciec Mateusz” ma raka.

Jan Janga-Tomaszewski (70 l.) to znany aktor filmowy i dubbingowy, który jest także kompozytorem i piosenkarzem. Widzowie kojarzą go przede wszystkim z roli Egona Rogali, współwłaściciela pubu Marka Mostowiaka w “M jak miłość”.

Jan Janga-Tomaszewski ma 70 lat, jest niezwykle cenionym artystą. Niestety, nie może pracować i zarabiać na swoje leczenie. Potrzeba 30 tysięcy złotych.

Jan Janga-Tomaszewski ma raka

– Od jesieni ubiegłego roku Jan zmagał się przez kilka miesięcy z półpaścem, który znacznie go osłabił oraz doprowadził do sporej utraty wagi. Ze względu na pandemię kontakt z lekarzami był mocno utrudniony, więc dopiero w maju b.r. można było zacząć kompleksowe badania. Niestety, po wielu korowodach związanych z rejestracją i odsyłaniem z placówki do placówki, okazało się, że u naszego kolegi zdiagnozowano raka płuca, który ma już teraz przerzuty do mózgu. Jasiek znajduje się od tygodnia w szpitalu onkologicznym, gdzie czeka na radioterapię głowy, a następnie dalsze działania lekarzy – czytamy na pomagam.pl

KLIKNIJ TUTAJ i pomóż, liczy się każda złotówka!

Chorwacja znów wprowadza zmiany dot. wjazdu do kraju. Co z Polakami?

Chorwacja, jeden z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków, niespodziewanie ogłosiła w środę 30 czerwca, zaostrzenie zasad wjazdu na swoje terytorium. Od 1 lipca podróżni, aby wjechać do Republiki Chorwacji, muszą przedstawić na granicy „paszport covidowy” lub negatywny wynik testu. To niespodziewana zmiana, bo ledwie kilka tygodni temu nie było tego obowiązku.

Decyzję o konieczności wylegitymowania się Unijnym Certyfikatem Covid przez osoby przyjeżdżające do Chorwacji, podjął w środę Państwowy Sztab Obrony Cywilnej Republiki Chorwacji.

Jeśli osoby nie posiadają Unijnego Certyfikatu Covid, to wjechać do Chorwacji mogą, jeżeli są zaszczepione pierwszą dawką szczepionki Pfizer, Moderna lub Gamaleja (Sputnik V). Takie osoby jednak będą mogły przekroczyć granicę Chorwacji w okresie minimum 22 dni i maksymalnie 42 dni od zaszczepienia. W przypadku szczepionki AstraZeneca okres ten wynosi minimum 22 dni a maksymalnie 84 dni od przyjęcia pierwszej dawki szczepionki.

Polacy kochają Chorwację jak żaden inny kraj, dlatego informacja o zmianie przepisów wywołała tak ogromne emocje. Większości urażonych turystów nie chodziło o te 150 zł, które trzeba wydać na test, ale o sam fakt nagłego kroku w tył. W połowie czerwca Chorwacja zapraszała wszystkich, a po dwóch tygodniach zmieniła zdanie.

„Dzisiaj rezerwowałem Chorwację. No to jutro rezygnacja z rezerwacji. Bywa”, „Właśnie kupowaliśmy wczasy, no ale jak nas nie chcą, nie będziemy się tam pchali, czekamy dalej” – brzmiało wiele gorzkich komentarzy. Turystów zdenerwowało też, ze zmiany weszły w życie z dnia na dzień – ogłoszone wieczorem 30 czerwca, zaczęły obowiązywać od 1 lipca.

Konferencja prasowa na temat walki z pandemią w Polsce

Michał Dworczyk poinformował na początku konferencji, że „spada dynamika rejestracji na szczepienia”. – To bardzo niepokojące zjawisko – podkreślił.

Dodał również, że niektóre punkty szczepień powszechnych będą zamykane. Powodem jest niewielkie zainteresowanie szczepieniami. – Dziś największym wyzwaniem jest przekonywanie Polaków do szczepień – przyznał Dworczyk

Podczas czwartkowej konferencji prasowej szef KPRM i główny pełnomocnik rządu do spraw szczepień Michał Dworczyk ogłosił, że Polacy nie chcą się szczepić. W tej chwili w całej Polsce zaszczepionych jest (przynajmniej jedną dawką) lub zapisanych na szczepienie zaledwie 54 procent pełnoletnich osób, niestety brak chętnych na kolejne zabiegi. Dlatego też rząd zdecydował o zamknięciu części punktów szczepień powszechnych. Z drugiej strony szukają sposobów, by ludzi do szczepionek zachęcić.

– Dzisiaj rozpoczęliśmy również akcję dzwonienia do osób, które nie zapisały się jeszcze na szczepienie i zachęcania ich, by to zrobiły – poinformował szef KPRM. Mówił też o różnego rodzaju benefitach, np. dofinansowaniach dla gmin z dużym odsetkiem osób zaszczepionych.

Przypomniał też, że od czwartku rusza zmiana w przepisach: od teraz drugą dawką będzie można zaszczepić od ręki w dowolnym punkcie w Polsce.

Prof. Horban mówił także o wariancie Delta. – W Wielkiej Brytanii już zaczyna powoli dominować, pojawił się również i u nas. Ponad wszelką wątpliwość ten wariant zacznie powolutku dominować. Jedyną radą w tym momencie są szczepienia – podkreślił. – Szczepienie jest środkiem ratującym życie – zauważył ekspert.

Podczas konferencji pojawiło się pytanie o to, co jeśli wszelkie zachęty i Loteria Szczepionkowa nie przyniosą rezultatu. – Nie ma w tej chwili żadnych rozmów i w żadnym kraju nie ma wprowadzanych rozwiązań dot. przymusu szczepienia. WHO też takich zaleceń nie wydaje – powiedział szef KPRM, Michał Dworczyk, pytany o ewentualne działania rządu.