Barbara Kurdej-Szatan przekazała tragiczne wieści. “Boże co za koszmar”. Niespodziewana śmierć [*]

Wiadomości

Informacje o koronawirusie w Polsce

Na oficjalnym profilu ministerstwa zdrowia na twitterze codziennie pojawia się informacja o nowych przypadkach zakażeń koronawirusem w Polsce. 

Tak jest też i dzisiaj (26.01).

Oto wpis ministerstwa:

Mamy 53 420 nowych i potwierdzonych przypadków zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (8524), śląskiego (8042), wielkopolskiego (4583), małopolskiego (4557), dolnośląskiego (4423), pomorskiego (3722), łódzkiego (3499), lubelskiego (3001), podkarpackiego (2785),kujawsko-pomorskiego (2204), zachodniopomorskiego (2120), warmińsko-mazurskiego (1579), podlaskiego (1259), opolskiego (1219), świętokrzyskiego (984), lubuskiego (649). 270 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.Z powodu COVID-19 zmarły 62 osoby, z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 214 osób. Liczba zakażonych koronawirusem 4 637 776 / 104 373 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).W związku z korektami wprowadzanymi na bieżąco przez laboratoria w systemie EWP, globalna liczba zakażeń i zgonów od początku pandemii może nie być sumą kolejnych dziennych zakażeń lub zgonów.

Sprawę śmierci 37-letniej Agnieszki komentuje Barbara Kurdej-Szatan.

Media poinformowały o śmierci 37-letniej Agnieszki z Częstochowy. Zdaniem rodziny kobieta miała być ona kolejną – po Izabeli z Pszczyny – ofiarę zaostrzonego przed ponad rokiem prawa antyaborcyjnego.

“Boże, co za koszmar… Przeczytajcie, co po kolei w naszym kraju spotkało tę kobietę” – napisała zdruzgotana Barbara Kurdej-Szatan. Aktorka załączyła opis tragedii, który został opublikowany na Instagramie Aborcyjnego Dream Team-u.

Kolejna ofiara zakazu aborcji?

Najpierw przez tydzień nosiła martwy płód jednego z bliźniąt, bo lekarze czekali na obumarcie drugiego płodu. Następnie 37-letnia Agnieszka z Częstochowy musiała czekać kolejne dwa dni na usunięcie obumarłej ciąży.

37-latka zmarła we wtorek, osierociła troje dzieci. Jej rodzina nie ma wątpliwości, że Agnieszka jest kolejną ofiarą zakazu aborcji

Rodzina kobiety zaapelowała publicznie o „sprawiedliwość i zadośćuczynienie za śmierć naszej zmarłej żony, mamy, siostry i przyjaciółki”.

– To kolejny dowód na to, że panujące rządy mają krew na rękach. Ponownie zginęła ciężarna, niewinna, młoda kobieta, matka i żona, osieracając 3 dzieci, które nie doczekały się powrotu Mamy do domu. Chciała żyć, nikt nie spodziewał się takiej eskalacji spraw. Kto jest w tym momencie podmiotem karnym? Kto odpowiada za tę krzywdę? Szpital? Trybunał Konstytucyjny? Posłowie głosujący za Ustawą antyaborcyjną w Polsce? – pyta zrozpaczona rodzina 37-latki.

Kobieta 21 grudnia trafiła do szpitala w Częstochowie. Był to I trymestr. Towarzyszyły jej bóle brzucha i wymioty. Czuła się bardzo źle. Jednak medycy zlekceważyli jej stan. Twierdzili, że „ciąża bliźniacza ma prawo tak boleć”. Dlasza relacja jest jeszcze bardziej zatrważająca:

Podczas pobytu w tymże szpitalu, jej stan się pogarszał. Przyjechała tam w pełni świadoma, w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, z dolegliwościami ginekologicznymi. Za pośrednictwem rozmów telefonicznych byliśmy świadkami, jak stan jej z dnia na dzień ulegał pogorszeniu. Według ekspertyzy lekarskiej, 23 grudnia 2021 zmarł jej pierwszy z bliźniaków, niestety nie pozwolono na usunięcie martwego płodu, ponieważ prawo w Polsce temu surowo zabrania. Czekano aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną. Agnieszka nosiła w swoim łonie martwe dziecko przez kolejne 7 dni(!!!).

Śmierć drugiego z bliźniaków nastąpiła dopiero 29 grudnia 2021 r. Następnym karygodnym faktem jest, że ręcznego wydobycia płodów dokonano po następnych 2 dniach (!!!) a mianowicie 31.12.2021 roku. Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci(!!!). – komentuje rodzina zmarłej.

– Agnieszka zachorowała na sepsę, tak sądzimy po wynikach, ponieważ kiedy trafiła do szpitala badanie CRP wskazywało na 7 jednostek, dzień przed śmiercią, było to już 157,31H (norma 5), informacji o sepsie jednak nigdzie w dokumentach nie ma. Jej funkcje życiowe z dnia na dzień pogarszały się do takiego stopnia, że w ciągu kilku dni stała się przysłowiowym ‘warzywem’ i z ginekologii trafiła na neurologię – opisuje sytuację rodzina.

Członkowie rodziny Agnieszki T. skarżą się, że szpital w Częstochowie utrudniał kontakt, nie pozwolono na wgląd do dokumentacji medycznych powołując się na to, że Agnieszka nie napisała upoważnienia dla męża ani siostry.

Szpital zapewnia, że lekarze zrobili wszystko co w ich mocy by uratować życie dzieci oraz kobiety. Rodzina twierdzi, że za przyczynę śmierci odpowiada sepsa, jednak w dokumentacji medycznej nie ma żadnej wzmianki o zakażeniu.

„Wykonano szereg kolejnych badań, na podstawie których stwierdzono cechy zatorowości płucnej i zmiany zapalne. Wykonano wymaz w kierunku SARS-COV II – wynik był pozytywny. Stan pacjentki cały czas pogarszał się. Lekarze podejmowali wszystkie możliwe działania, których celem było uratowanie pacjentki” – pisze w oświadczeniu szpital.