Kreml odpowiedział na słowa Donalda Tuska
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do ostatnich wypowiedzi premiera Donalda Tuska, które dotyczyły naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, a jego komentarze były zdecydowane i stanowcze.
W nocy z wtorku na środę, czyli z 9 na 10 września, podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę doszło do wielokrotnych wtargnięć bezzałogowców w polską przestrzeń powietrzną, co spowodowało uruchomienie stosownych procedur obronnych.
Donald Tusk, występując w Sejmie, poinformował, że odnotowano łącznie dziewiętnaście przypadków przekroczenia granicy, a część z dronów nadleciała również z kierunku Białorusi, zaznaczając przy tym, że po raz pierwszy doszło do zestrzelenia rosyjskich maszyn nad terytorium państwa należącego do NATO.
Polskie oraz sojusznicze systemy radiolokacyjne śledziły kilkanaście obiektów, a w przypadku tych, które mogły rzeczywiście stanowić zagrożenie, zapadła decyzja o ich eliminacji.
Wojsko wraz ze służbami prowadzi poszukiwania szczątków maszyn, a jak przekazało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, do tej pory udało się odnaleźć pozostałości szesnastu dronów.
Dmitrij Pieskow stwierdził, że Polska nie przedstawiła żadnych materialnych dowodów na swoje zarzuty, a sposób formułowania takich oskarżeń jest – zdaniem Kremla – schematem, który powtarza się od dawna.
Jak podkreślił rzecznik, w retoryce płynącej z Warszawy nie ma nic nowego, ponieważ podobne stanowisko można usłyszeć obecnie w większości europejskich stolic, a Rosja jedynie obserwuje kontynuację tego trendu.
Według Pieskowa zarówno Polska, jak i inne państwa należące do NATO i Unii Europejskiej kierują wobec Rosji zarzuty, które – jak twierdzi Kreml – nie znajdują potwierdzenia w faktach ani dowodach.
Rzecznik Kremla odniósł się również do manewrów wojskowych „Zapad-2025” prowadzonych wspólnie przez Rosję i Białoruś, zaznaczając, że są to działania planowe i nie są wymierzone w żadne konkretne państwo.
Podkreślił, że chodzi jedynie o kontynuację współpracy militarnej oraz ćwiczenie wspólnych działań między dwoma strategicznymi partnerami – Moskwą i Mińskiem.
Wcześniej rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że podczas zmasowanego ataku na ukraińskie zakłady przemysłu zbrojeniowego nie przewidywano uderzeń w cele znajdujące się na terytorium Polski.
Resort dodał, że maksymalny zasięg bezzałogowych statków powietrznych użytych podczas ataku nie przekracza siedmiuset kilometrów oraz zapewnił, że w tej kwestii wyraża gotowość do podjęcia konsultacji z polskim Ministerstwem Obrony Narodowej.