Rosyjska armia opublikowała komunikat. Padła pilna deklaracja

Rosyjska armia opublikowała nowe stanowisko dotyczące wtargnięcia w polską przestrzeń powietrzną.

Oświadczenie pojawiło się w chwili, gdy napięcie po incydencie z udziałem dronów wciąż nie zostało rozładowane, a sytuacja przy wschodniej granicy NATO robi się coraz bardziej niepokojąca.

W środowym komunikacie rosyjskie Ministerstwo Obrony zadeklarowało gotowość do podjęcia rozmów z polskim resortem obrony w tej sprawie.

Jednocześnie strona rosyjska zaznaczyła, że celem operacji nie było uderzanie w jakiekolwiek obiekty znajdujące się na terytorium Polski, dodając, że maszyny bezzałogowe, które miały naruszyć granicę, nie przekraczają zasięgiem 700 kilometrów.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow najpierw unikał komentarza, powołując się na kompetencje ministerstwa obrony, lecz później w rozmowie cytowanej przez RIA Nowosti stwierdził, że zachodni politycy systematycznie obwiniają Rosję o prowokacje, nie przedstawiając przy tym żadnych dowodów.

Takie słowa wpisują się w utrwalony schemat rosyjskiej narracji, która konsekwentnie zrzuca winę i odrzuca odpowiedzialność za destabilizację regionu.

Do samego incydentu doszło w nocy z wtorku na środę, kiedy Rosja przeprowadzała zmasowany atak wymierzony w Ukrainę, a polskie Dowództwo Operacyjne odnotowało aż dziewiętnaście przypadków naruszenia przestrzeni powietrznej.

Po raz pierwszy drony nadleciały również od strony Białorusi, co dodatkowo zwiększyło ryzyko, a do działań obronnych zaangażowano polskie myśliwce F-16, holenderskie F-35 oraz włoskie samoloty AWACS pełniące funkcję rozpoznawczą.

Premier Donald Tusk podczas wystąpienia w Sejmie podkreślił, że było to wydarzenie bez precedensu w historii polskiej przestrzeni powietrznej, a Siły Zbrojne RP natychmiast rozpoczęły działania w ramach operacji pod kryptonimem „Wschodnia zorza”.