Ujawnione zostały wyniki sekcji zwłok zmarłej 19-latki! Wiadomo co było prawdziwą przyczyną śmierci!

Wiadomości

Informacje o koronawirusie w Polsce:

Na oficjalnym profilu ministerstwa zdrowia na twitterze codziennie pojawia się informacja o nowych przypadkach zakażeń koronawirusem w Polsce.

Oto wpis ministerstwa:

Mamy 164 nowe i potwierdzone przypadki zakażenia #koronawirus z województw: mazowieckiego (29), małopolskiego (27), lubelskiego (12), podlaskiego (11), śląskiego (11), kujawsko-pomorskiego (10), łódzkiego (9), podkarpackiego (9), pomorskiego (9), dolnośląskiego (7),wielkopolskiego (7), zachodniopomorskiego (7), opolskiego (3), świętokrzyskiego (2), warmińsko-mazurskiego (2), lubuskiego (1). 8 zakażeń to dane bez wskazania adresu, które zostaną uzupełnione przez inspekcję sanitarną.Z powodu COVID-19 nie zmarła żadna osoba, z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarły 4 osoby. Liczba zakażonych koronawirusem 2 883 448/ 75 269 (wszystkie pozytywne przypadki/w tym osoby zmarłe).W związku z korektami wprowadzanymi na bieżąco przez laboratoria w systemie EWP, globalna liczba zakażeń i zgonów od początku pandemii może nie być sumą kolejnych dziennych zakażeń lub zgonów.

Ujawnione zostały wyniki sekcji zwłok Basi

Barbara Sz. zginęła pod kołami autobusu wracając do domu. Młoda kobieta pochodziła z miejscowości Świętochłowice. Mieszkańcy wspominają zmarłą 19-latkę, która osierociła dwójkę małych dzieci. Do dzisiaj nie mogą uwierzyć w tę tragedię.

19-letnia Basia zginęła pod kołami autobusu w sobotni poranek w Katowicach. Mieszkańcy Świętochłowic, skąd pochodziła, wspominają tragicznie zmarłą kobietę, która osierociła dwoje dzieci.

Ofiara śmiertelna mieszkała na osiedlu Lipiny w Świętochłowicach – ok. kwadrans drogi autem od Katowic – z narzeczonym oraz dwójką małych dzieci. Od kilku dni dziennikarze próbują się tam dowiedzieć czegoś więcej od mieszkańców okolicy. 

– Wiem tyle, co pan. Nie zrobiła nic złego, na pewno na taki los nie zasłużyła. Młoda matka, dzieci udane, ona grzeczna, mogła sobie życie ułożyć. Co ten kierowca miał w głowie? – mówi w rozmowie z Onetem jeden z napotkanych przez reporterów mężczyzn.

Sekcja zwłok

Bardzo rozległe, wielonarządowe obrażenia były przyczyną śmierci 19-latki, która zginęła w sobotę pod kołami autobusu komunikacji miejskiej w Katowicach – wynika z sekcji zwłok. Kierowca autobusu został w niedzielę aresztowany pod zarzutem zabójstwa.

Tuż po tym, jak doszło do śmiertelnego potrącenia przez autobus, świadkowie mówili, że ciało młodej kobiety było zmasakrowane. Śledczy nie chcą ujawnić, czy 19-latka była pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Wiadomo natomiast, że dziewczyna wcześniej bawiła się w jednym z klubów.

31-letni Łukasz T. przebywa w areszcie. Usłyszał zarzuty zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch osób.

Minister zdrowia zabrał głos w sprawie podpalenia punktu szczepień i siedziby sanepidu. 

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w poniedziałek, że w Zamościu doszło do podpalenia punktu szczepień. Nazwał to „bandyckim aktem”. Do pożarów doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Na miejsce zdarzenia przyjechał w poniedziałek minister zdrowia Adam Niedzielski. Podczas konferencji prasowej mówił, że doszło do „aktu terroru”.

– W trybie pilnym pracownicy punktów szczepiennych będą traktowani jak funkcjonariusze publiczni – przekazał minister zdrowia podczas swojego wystąpienia w Zamościu. 

Obecnie poszukiwany jest sprawca podpalenia. Minister zdrowia poinformował, że osoba, która pomoże odnaleźć sprawcę, otrzyma 10 tys. zł nagrody.

Minister zdrowia był oburzony incydentem, do którego doszło w Zamościu: 

– Nie mam słów, nie wiem, od czego zacząć. Widziałem te obrazki, które mrożą krew w żyłach. Wnętrze spalonego kontenera wygląda zdecydowanie gorzej niż to, co widać na zewnątrz. Podobne obrazki można zobaczyć w budynku lokalnej stacji sanepidu – przekazał Adam Niedzielski. 

– Te osoby, które również inspirowały tego sprawcę, na pewno mają świadomość, że nie jest to tylko i wyłącznie atak na ten kontener, który stoi za mną, ale to jest atak na państwo polskie – powiedział. Dodał, że „jest to atak na naszą odporność w walce z COVID-19.”

– W zasadzie nie ma innego słowa, nie ma innego określenia, jak właśnie powiedzenie, że mamy do czynienia z aktem terroru – podkreślił.

Nowe fakty ws. tragedii w Katowicach

Z autobusu wprost do aresztu. 31-letni kierowca Łukasz T. przejechał 19-latkę w Katowicach. Zrobił to na oczach wielu świadków. Co zeznał śledczym? Jego słowa są wstrząsające.

Kierowca, który w sobotę śmierlenie potrącił w Katowicach 19-latkę, był pod wpływem leków. Śledczy potwierdzili dziś, że we krwi Łukasza T. wykryto substancje przeciwdepresyjne i przeciwbólowe. Prokuratura zleci szczegółowe badania dotyczące wpływu leków na zachowanie kierowcy autobusu.

Do wypadku doszło w sobotę przed szóstą rano obok przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej. To ścisłe centrum Katowic. Do mediów społecznościowych szybko trafiło amatorskie nagranie, na którym widać, jak kierowca autobusu nr 910 najeżdża na grupę ludzi, którzy uczestniczyli w bójce na pasie ruchu.

31-latek był pod wpływem środków antydepresyjnych i przeciwbólowych – przekazała prokurator. Miał jednak zaprzeczyć, że leczył się psychiatrycznie. Na temat leków mają się jeszcze wypowiedzieć toksykolodzy i ewentualnie farmakolodzy.

Jak zaznaczył, to na ile obecność tych substancji mogła mieć wpływ na zachowanie kierowcy, będzie przedmiotem dalszych badań. Zostanie to uzupełnione w kolejnych opiniach, na dalszym etapie śledztwa – dodał prokurator. Jak wcześniej podawała prokuratura, w chwili wypadku kierowca był trzeźwy.

31-latek twierdzi, iż nie miał świadomości, że nastolatka znalazła się pod kołami autobusu. Mężczyzna czuł się zagrożony i chciał jak najszybciej dojechać do zajezdni, gdzie mógłby poczuć się bezpiecznie.

Podejrzany twierdził, że wydawało mu się, że ktoś kopie w drzwi i że te drzwi miały się nawet otworzyć, po czym on je zamknął. Podejrzany twierdził, że grupa tych osób będzie go atakować z prawej i z lewej strony, dlatego podjął ten manewr ruszenia autobusem

– przekazała Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach podczas briefingu prasowego prokuratury w Katowicach.

Nie żyje znany aktor

Zmarł Jay Pickett — popularny amerykański aktor, który największą popularność zdobył w serialach „Szpital miejski” i „Port Charles”. Miał 60 lat. „Nie ma jeszcze oficjalnego wyjaśnienia przyczyny jego śmierci, ale prawdopodobnie był to atak serca” – napisał w mediach społecznościowych Travis Mills, reżyser „Treasure Valley”, w którym Pickett grał główną rolę.

Wielu z Was słyszało już o tragedii, która wydarzyła się dwa dni temu. Jay Pickett, nasz główny człowiek, scenarzysta, producent i twórca filmu zmarł nagle, gdy byliśmy na planie, przygotowując się do nakręcenia sceny. Nie ma oficjalnego wyjaśnienia przyczyny jego śmierci, ale wygląda na to, że był to atak serca. Wszyscy obecni starali się, jak tylko mogli, utrzymać go przy życiu. Mamy złamane serca i opłakujemy jego rodzinę, która jest bardzo zdruzgotana tą szokującą tragedią. Jak wielu z nas wie, Jay był niesamowitym człowiekiem. Był miły, słodki i hojny. Był jednym z najlepszych aktorów, z jakimi kiedykolwiek pracowałem i to był zaszczyt mieć go u swojego boku. Każdy, kto go spotkał, nawet przez krótką chwilę, mógł poczuć jego ciepło, jego cudownego ducha. Trudno teraz znaleźć słowa, by powiedzieć coś więcej. Jego najbliżsi przyjaciele zgodnie stwierdzili, że był bardzo szczęśliwy, tworząc „Treasure Valley” i mam nadzieję, że naprawdę tak było. Robił to, co kochał: aktorstwo, jazdę konną, kręcenie filmów. I był w tym niesamowity.

Śmierć aktora potwierdził również jego przyjaciel Jim Heffel. Wspólnie grali w „Treasure Valley”.

Wczoraj straciłem dobrego przyjaciela, a świat stracił wspaniałą osobę. Jay Pickett postanowił odjechać do Niebios. Jay zginął w Idaho, siedząc na koniu gotowy sceny z lasso w filmie „Treasure Valley”. Droga prawdziwego kowboja.

Spoczywaj w pokoju!

Duże zmiany dla kierowców, kary będą surowsze

Wyższe mandaty, możliwość skonfiskowania samochodu i nie tylko to – nowe surowe przepisy dla kierowców już wkrótce! „Mówimy dość. Samochód to nie może być śmiercionośna broń” – zapowiada premier. Kiedy zmiany wejdą w życie?

Mateusz Morawiecki i rząd od dawna zapowiadali walkę z piratami drogowymi. Po tragedii na Podkarpaciu premier ogłosił, że kary dla piratów drogowych zostaną zaostrzone.

Apeluję, żeby każdy zastanowił się, zanim wsiądzie za kółko pod wpływem alkoholu. Społeczna odpowiedzialność za pijanego kierowcę ciąży nie tylko na tym, kto kieruje lub wsiada do auta pijany, ale również na tych, którzy widząc to – nie reagują albo przyzwalają na jazdę po alkoholu. To jest potencjalne morderstwo. Odpowiedź jest jedna – zero tolerancji dla bandytów drogowych

– napisał na Facebooku.

Od 1 grudnia zostaną wprowadzone zmiany:

1. Wprowadzenie zależności w wysokości OC od liczby punktów karnych – czyli: im więcej punktów, tym wyższa składka na ubezpieczenie. 2. Podniesienie minimalnej grzywny za przekroczenie dopouszczalenj prędkości o ponad 30 km/h do wysokości 1500 zł. 3. Wprowadzenie minimalnej kary w wysokości 2500 złotych za prowadzenie pod wpływem alkoholu. 4. Podwyższenie okresu przedawnienia punktów karnych z jednego roku do dwóch. 5. Podniesienie maksymalnej liczby punktów karnych za wykroczenie z 10 do 15.